Strona 1 z 1

Wieści z Kerack

: 27 maja 2017, 15:31
autor: Badet
Henryk_lezy.png


Źle, źle dzieje się w domu naszym, kiełkują ciemnością złe uczynki, zasiane rękami ludzkimi! Oto zaraza, mor straszliwy spadł na domowników zamku Kerack!
Uczeni zwą ją szarą febrą, lud prosty zaś gniewem bożym, nikt zaś nie zna na nią leku! Nie pomagają ni wschodnie zioła zza mórz, ni krwi upuszczanie, ni dymy z poświęcanych kadzielnic.
Źle, ach, źle postąpił był hrabia, kiedy święte prawo gościnności pogwałcił, a poselskiej rangi nie uszanował, na straszliwe męki skazując czarciego wysłannika ze wschodu!
Cierpi on teraz z pewnością w swym pogańskim kraju, a na zamku Kerack cierpi hrabia Henryk, niemocą na łoże swe zwalony i za doczesnego życia grzechy pokarany.

Ropieje rana ręki, trupi opar rozchodzi się po komnacie, a skóra na torsie i szyi szarymi plamami upstrzona, zdaje się że oddychaniu robi przeszkody.
Czyżby oto miał koniec nadejść dla tego męża, którego nie powaliły ni miecze zerrukińskich i teredońskich armii, ni sztylety łotrów przekupnych, które tyle razy po niego swe dłonie wyciągały?
Biada, ach biada jego synom, żałość dla jego żony, bo choć wielu zamkowych bywalców choruje, to czyż jest pośród nich ktoś, kto bardziej za swą szlachetność na godniejszy zasługuje los?
Czyż nie ma na tym świecie sprawiedliwości i łaski bożej?

Re: Wieści z Kerack

: 27 maja 2017, 20:44
autor: Badet
a57a1830a6c292efcd40a6f01c592e6d.jpg


Przeklęta choroba ni myśli ustąpić, coraz szerze zataczając okręgi. Wielki Boże, za cóż każesz wiernych swych wyznawców? A może to wrogie klątwy bluźnierczych magów i czarnoksiężników?
Szerzą się ofiary okrutnej niemocy. Od chłopców stajennych, przez piękne damy i świętobliwych mężów, aż po szlachetnie urodzonych rycerzy. Nie chroni przed nią wiara, nie chroni urodzenie wysokie!
Dostojni rycerze, tyleż bojów za wami, taka droga, szlak od dalekiej Asturii ku tutejszym, ciepłym, winoroślą porośniętym, wzgórzom wiodący!
Czyżby teraz kres miałby to być dla tych panów, którzy w pogoni za sławą i zewem przygód w tak daleką wybrali się podróż? O Randolfie z Zaragozy, Balthazarze Karelski, Manfredzie z Drachfels - oby Pierwszy miał dusze wasze w opiece.

Tymczasem unosi się hrabia Henryk ze swego łoża, twarz strasznie choroby szkaradzieństwem oszpeconą maską żelazną zakrywa, w białe szaty karze się przyodziać, na spotkanie z losem pogodzony.
Jakoby nowy duch w ciało jego tchnięty, zapał nowy rozgrzewa jego umysł. Stać nie może, każe więc w lektyce się przenosić. Pióra równo w ręku nie utrzyma, pisarza więc woła, któremu listy dyktuje.
Żyje więc hrabia, choroba ciało jego drążąca duszy hardej nie tknęła! Zatem jest nadzieja, radością tryska jego żona, modląc się o pełniejsze złych mocy ustąpienie.
Wszelako chorzeje też Edward, a wraz z nim syn jego, ośmioletni Thomas. Czy kresem rodu Hatux będą przyszłe miesiące, czy odrodzeniem cudownym?