***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Wojskowość północy

Awatar użytkownika
kocurrrek
Posty: 138
Rejestracja: 12 lut 2017, 12:55

Wojskowość północy

Postautor: kocurrrek » 21 lut 2017, 21:36

.



WALKA W SPOŁECZEŃSTWIE VAERÓW




    Wojna, wojna nigdy się nie zmienia.

    Towarzyszy ludzkości od zawsze.
    Tym bardziej zaskakującym jest, że vaerowie pojęcia wojny właściwie nie znają, a jeżeli już to nie w najczęstszym rozumieniu tego słowa. W języku nordyków funkcjonuje słowo vopundárás który oznacza szeroko rozumianą napaść zbrojną w celu osiągnięcia jakiegoś celu. Równie dobrze vopundárás będzie specyficzną północną formą zaślubin u niechętnego związkowi ojca dziewczyny w czasie elskenótt, jak i rejza tysięcy vikingów, albo wyprawienie sie samoczwór na przesieke aby wpieprzyć kilku drwalom w ramach odwetu za razy otrzymane podczas wieczornej wspólnej biesiady. Różnicą jest jedynie efekt skali i ewentualne cele. Wypowiadanie wojny jest równie tu celowe jak uprzedzanie przed napaścią. Czyli jawną bzdurą. Zawiązywanie uroczystych pokojów i traktatów również. Napada się na wroga najlepiej znienacka. Zawiązuje się pokój jedynie do czasu odwetu lub kolejnej napaści. Co więcej: nawet nie samemu zawiązuje się pokój z wrogiem, ot pokój staje się po prostu faktem gdy obaj przeciwnicy z jakiegokolwiek względu przestają się bić, choćby przez wzajemne wymęczenie. Czy czas spokoju między przeciwnikami miał trwać tygodnie czy dziesiątki lat, to już zupełnie inna kwestia.

    Walka jest naturalnym związkiem z napaścią. Napaść jest naturalnym sposobem do osiągnięcia celu. Osiągnięcie celu wiąże się z chęcią wyrównania porachunków i zemsty przez pokonango, a to rodzi kolejną walkę. Koło zamyka się jak wąż Midgardru zaciskający zęby na własnym ogonie.

    Może i w wojennym słowniku vaerów funkcjonuje jedynie napaść i odpieranie napaści, to można wyszczególnić kilka różnic w tym pierwszym aspekcie. Dla vaera czym innym zupełnie będzie napaść w celu zagarnięcia łupów i thralli, a czym innym walka z autochtonami na terenach które wzięli pod cel osadnictwa. Czym innym będzie odwet za ujmę i krzywdę, a czym innym napaść w celu pognębienia wroga i obniżenie jego pozycji względem swojej.
    Owszem, na północy z rzadka wybuchają też walki o władzę, ale w zupełnie innym kontekście niż zdobywanie ziemi czy poddanych. Chodzi o pognębienie wroga, najlepiej ubicie go i spalenie jego halli, pokazanie kto lepszy co najczęściej skutkowało wybraniem zwycięzcy na swego jarla przez społeczność, której przewodził pokonany. Zdobywanie obcych kulturowo ziem, nievaerskich poddanych, rozciąganie władztwa w formie podboju? To stosowane nie jest. Do tej pory równie obce było walczenie w celu wywierania korzyści politycznych. Te nie przewiajają wartości samej w sobie, jedynie efekty są wymierne. Powoli jednak się to zmienia na wskutek przenikania do tradycyjnych społeczeństw północy, różnych wartości południa. Wciąż jednak u nordyków nie funkcjonuje ani pojęcie wojny jako takiej, ani pokoju. Są jedynie napaści i obrona przed nimi.

    Na północy funkcjonują różne okreslenia prowadzonych walk i żadne z nich nie ma konotacji "wojny" jako takiej.
    • Viking - wyprawa łupieżcza
    • Landnáming - wyprawa osiedleńcza
    • Hefnding - wyprawa odwetowa
    • Niðurlæging wyprawa w celu upokorzenia wroga
    • Jarlaniðurlæging - wyprawa w celu upokorzenia wroga z chęcią zajęcia jego miejsca w atakowanej społeczności
    • Ellskanótting - wyprawa po żonę
    • Vargveiðing - wyprawa w celu oczyszczenia terenu z bandytów
    • Leiðangaa - wyprawaw celu pokonania napastnika

    Zupełnie nieznane są kwestie prowadzenia walk w celu nawracania przeciwnika na swoją wiarę.



.
Awatar użytkownika
kocurrrek
Posty: 138
Rejestracja: 12 lut 2017, 12:55

Re: Wojskowość północy

Postautor: kocurrrek » 21 lut 2017, 22:48

Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek



UZBROJENIE VAERÓW




    W społeczeństwie w którym na szóste urodziny obdarowywuje się chłopca mieczem, a dziewczynkę nożem, zdawałoby się, że broń jest tak zróżnicowana i powszechna jak piasek na pustyniach południa. Jednak nie jest to prawda. Vaerowie cenią sobie stríðerkfæri (dosł.: “narzędzia wojny” w tym samym znaczeniu językowym co narzędzia rzemieślnicze), ale nie eksponują jej i nie trzymają jej w ogromnych ilościach. Każdy vaer trzyma w swoim hus jedynie standardowy ekwipunek na wojnę, z rzadka zapasowy miecz lub włócznię, do tego zazwyczaj schowana jest w kufrze. Wnetrza langhusów przypominają pod tym wgledem domy chłopów z południa. Jeżeli już jakaś broń wisi na ścianach to bogato zdobiona, zdobyczna z egzotycznych wypraw, jako dekoracja, bo vaerowie gardzą orężem innym niż używa się powszechnie nad fjordami. W porównaniu z takimi Zerrukańskimi wojami, wojenny ekwipaż przechowywany w obejściu i eksponowany na widok gości prezentuje się nader marnie w ilości. Z jedną zasadniczą różnicą…
    Na północy pełne wyposażenie ciężkozbrojnego tarczownika posiada prawie każdy vaer od znanych wojenników po biednych boendr.

    Podstawową bronią jest miecz na południu nazywany tyverskim. Jest jednoręczny i ma około metra, a obosieczna, prosta głownia zwęża się ku ostremu sztychowi. Przez większość ostrza przebiega dość głębokie zbrocze szerokie nawet na połowę klingi co ogromnie zmniejsza wagę broni nie oddziałowując na jej wytrzymałość przy osławionej nordyckiej stali. Krótka rękojeść z masywną głowicą dopełniała by obraz tych narzędzi mordu, gdyby nie zdobnictwo…
    Miecze północy charakteryzują się mnogością rytów od prostych run po fantazyjne obrazy i kształty sporządzane przez właścicieli bądź rzemieślników. Najczęściej ozdoby ograniczają się do zbrocza i głowicy, ale czasem wykraczają ponad to.

    Na północy nie są znane sztylety jako takie, ich rolę pełnią dłuższe i osiągające długość ostrza do dwóch stóp jednosieczne sæxe używane nader często zamiast mieczy w murze tarcz, gdzie w ścisku krótkie ostrze więcej ma zastosowania od dłuższego miecza.

    Północne topory w przeciwieństwie do mieczy nie posiadają zbroczy. Przeciwnie, niewielkie jak na standardy południowych toporów bojowych ostrze jest wybrzuszone co zapewnia im większą masę przy mniejszej powierzchni ostrza, a zatem i większą faktycznie siłę uderzenia. Topory na trzonkach osadzane są od dołu, nie od góry jak to się zwykło praktykować, a same ostrza są (również przeciwnie niż na południu) wyciągnięte ostrzem w górę a nie w dół, ostatecznie całkiem symetryczne. Potocznie nazywane “Nordy” charakteryzują się przy tym bardzo długim trzonkiem, przez co najczęściej używane są jako broń do obu rąk. To wszystko jeszcze zwiększa siłę ciosu i niszczycielską moc rażenia tej broni przy równoczesnej większej swobodzie ich używania względem wielkich masywnych toporów o rozbudowanych głowicach. Vaerowie posługujący się nordami w bitwie czynią to z drugiego szeregu, zza tarczowników, spuszczając mordercze ciosy na głowy walczących naprzeciw ściany tarcz. Dość silny i wprawiony woj potrafi jednym ciosem rozpołowić głowę wroga wraz z metalowym hełmem.

    Innym typem broni obuchowej są siekiery. O wiele krótsze niż nordy posiadają również głowicę o mniejszej szerokości ostrza i wybrzuszoną, co daje w mniejszej skali ale podobne przełożenie na siłę ciosu tej jednoręcznej broni. Jako że jest ona lżejsza niż miecz, często vaerowie stają do walki z dwoma siekierami bojowymi dzierżąc je w obu dłoniach. Jest to taktyka ryzykowna, gdyż wykreślająca jakąkolwiek opcje obrony. Jedynie najlepsi z wojów i berserkerzy korzystają z dwóch lilleöxi, ale wtedy przy nawale ciosów ciężko wrogowi choćby pomyśleć o defensywie. Nawet osłanianie się tarczą nie jest ochroną, bo silny cios dosyć wąskiego ostrza potrafi przedziurawić nawet metalową tarczę i umiejętnym zakleszczeniem w niej głowni przy jednoczesnym odbiciu w bok wyrwać ją z rąk właściciela. W sytuacji gdy ten wciąż musi bronić się przed drugim toporkiem, a za chwile znów przeciw obydwu, czyni to pewne problemy. Broń ta jest używana nie tylko do walki wręcz, bo nader chętnie vaerowie stosują ją do rzutów na bliskich odległościach.

    Ostatnim z narzędzi do uśmiercania nieprzyjaciół są ciężkie, ośmiostopowe włócznie o wąskich grotach. Używane są jedynie przez niektórych wojów, bo jako broń jednoręczna są mniej poręczniejsze niż miecz, a przy zastosowaniu oburącz dają mniej możliwości niż nordyckie topory. Stosuje się je zazwyczaj w pierwszej fazie muru tarcz, lub do rzutu…
    Vaerowie nigdy nie przekonali się do lekkich oszczepów, ale też nigdy nie aspirowali do bycia piechotą pseudostrzelecka na krótkich dystansach Poza tym o ile lekkie oszczepy nie mają szans przebijanie tarcz, to celny rzut ciężką ośmiostopową włócznią przez silnego woja jest zazwyczaj zaocznym wyrokiem. Drewniane tarcze w najlepszym wypadku może i ochronią żywot właściciela, ale nawet gdy się to stanie będą bezużyteczne w dalszej fazie walki. Zastosowanie tych włóczni w rzucie sprawdza się tylko na średnich dystansach. Z bliska, nie wykorzystuje się należycie masy tej broni mogącej przebić czasem nawet dwóch ludzi, albo tarczę woja i jego samego chronionego kolczugą..

    Łuków na północy używa się raczej krótkich. Ściana tarcz zazwyczaj dostatecznie chroni wojów przed wrażym ostrzałem przez co nie wykształciła się wśród vaerów potrzeba rywalizacji z wrogiem względem zasięgu ostrzału by wytłuc z oddali jego łuczników zanim będa mogli szyć do głównych sił. Z drugiej strony nie była nigdy potrzebna mocna przebijalność. Na tarczę strzała nic nie poradzi, a kolczuga i tak nie uchroni. Dlatego też broń strzelecka ludzi północy nie wykształciła się do poziomu specjalnej odmiany.

    Najrzadszą bronią jest młot bojowy, który na północy jest względem pól bitewnych egzotyką raczej niż faktycznym typem broni na użyciu wojsk. Nie doczekał się też wariantów ani specjalnych rozwojów główni na użytek w walce. Jest to zwykły młot kowalski bojowym nazywany jedynie bojowym poprzez stosowanie na polach bitew od czasu do czasu. Nie jest to też jednak zwykły młot kowalski…
    Jednoręczne dosyć ciężkie narzędzia kowalskie nie znalazły uznania w aspekcie bojowym. Jeżeli już są stosowane, to wielkie oburęczne młoty stosowane nie do obróbki stali, a do wczesnego przekuwania brył przetopionego metalu.

    Jeszcze mniejsze zróżnicowanie panuje w uzbrojeniu ochronnym. Podstawą każdego woja choćby i lekkozbrojnego jest hełm typu nordyckiego. Jest owalnie wieńczony nierzadko z metalowym grzebieniem biegnącym pośrodku, ale jedynie zaznaczonym i nie pełniącym funkcji dekoracyjnych. To stosowane jest najrzadziej i zwykle jeno inkrustowaniem. Wedle prostej na zabój logiki nordyków, hełm jest po to by osłonić łeb przed ciosem, a skoro się takowego człowiek spodziewa hełm zakładając, to wymyślne pióropusze i inne ozdoby mogące ulec zniszczeniu, mijają się z celem. Spotyka się je bardzo rzadko w postaci bawolich rogów, kłów morsów lub skrzydeł drapieżnego ptactwa i mocowane jest to raczej bliżej boków hełmu niż na górze. Charakterystyczny i nieodłączny jest za to szeroki nosal sięgający często i ust. Stosowany jest w różnych formach. Samotnie w najoszczędniejszym wariancie, wraz z osłoną górnej części policzków w formie okularowej, lub nawet jako główna część osłon twarzy mocowanych do hełmu w formie stalowych masek.

    Inną nieodzowną częścią ekwipunku jest tarcza posiadana tak jak i hełm, przez prawie wszystkich zbrojnych. Jest duza, bo woj w postawie bojowej osłonic sie nią może od liinii oczu po kolana. Tworzona z kilku albo i kilkunastu warstw drewna pokryta jedna lub kilkoma (cienszymi) warstwami skóry charakteryzuje si metalowym umbem i żelaznymi okuciami na całym obwodzie. Choć podstawowym zastosowaniem jest osłona ciała i tworzenie muru tarcz, wielu wojów używa jej również jako broni ofensywnej, a doświadczyło tego wielu co oberwało w twarz umbem lub okutym rantem podczas boju.

    Osłona kolcza nie jest już tak powszechna i pokazuje status woja w wyprawie. Nie zdarza się aby członek muru tarcz nie miał na sobie kolczugi, równie rzadko zdarza się aby posiadał taką łucznik. Zbroja kolcza jest najczęściej ofiarowana, nie kupowana lub tworzona samemu. Gdy jakiś woj wykaże się na tyle aby być dopuszczonym do muru tarcz, otrzymuje kolczugę splatana w zimowe wieczory przez towarzyszy chcących go mieć w boju u swego boku. W starej tradycji przyjęcie do muru tarcz i ofiarowanie towarzyszowi broni wiązało się z dosyć makabrycznym rytuałem. Nagiego na mrozie batożono do krwi, po czym wdziewano nań kolczugę. Stawał się dopiero wtedy járnmann (“żelazny człowiek”) dopuszczony do walki w linii. Zaślubiny z takim darem były zatem czynione przez krew niczym przywdzianie drugiej, nowej skóry. Wobec krzepnącej pod zimnym od mrozu metalem krwi - literalnie była to druga skóra. Nierzadko obdarowywany nie przeżywał uroczystego przyjęcia w szereg tarczowników.
    A raczej zdjęcia zbroi po ceremonii...
    Do tej pory lżej zbrojni wojowie nie będący tarczownikami stosują raczej zbroje z utwardzanej skóry i pikowane pierzem. Niektórym młodzieńcom za nic byłoby sięgnąć po kolczugę, ale choć rytuał ofiarowania już nie jest tak makabryczny, to tradycja wciąż jest żywa.

    Ostatnią formą uzbrojenia stosowanego przez ludzi północy są osłony goleni. W murze tarcz jest to szalenie ważne, przeciwnik może czychać uderzając w jedyne miejsce nie chronione hełmem, tarczą lub kolczugą. O ile kolczugi, hełmy i tarcze są w miarę jednolite u nordyków, to osłony nóg… pełna improwizacja.


Wróć do „Tryverowie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość