Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Kronika

Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 20 wrz 2018, 10:03

    Imperius, 540 RS

    Zaraza zarazą, ale pieniądz musi płynąć dalej - tak mawiali najwytrwalsi kupcy, którym niestraszna była zaraza, gdy chodziło o złoto. Pomimo warunków panujących na północy i części południa dalej odwiedzali miasta, teraz zdecydowanie mniej zaludnione, ze swoimi towarami.

    Można by wnioskować, że świat, choć pogrążony w chorobie zahamuje postęp i handel, lecz tym co zabiło w niektórych państwach ludzką przedsiębiorczość, nie była choroba, lecz sami władcy, którzy często pomimo nieobecności zarazy i wielkiej odległości od źródła epidemii, zamknęli granice na cztery spusty. Te działania, choć podyktowane dobrem obywateli, zabiły handel oraz zirytowało mocno kupców, którzy przez tę nadgorliwość stracili fortuny. Największy krach spotkało Królestwo Altris, które to przez wiele lat systematycznie ugruntowywało swoją pozycję na rynku południowym, stając się powoli międzynarodowym centrum handlowym, zaprzepaściło swoje wieloletnie staranie jedną decyzją - pomimo tysięcy mil od zarazy Król Herakles zamknął granice swojego królestwa. Blokując dostęp coraz większej liczbie przybywających kupców i ich asortymentowi.
    Wielu kupców słysząc o zamknięciu granic mogli tylko podrapać się po głowie myśląc co mogło skłonić króla do takich działań i obrać kurs do innych portów świata. Tylko nadpłynięcie floty handlowej Niebiańskiego Cesarza ze wschodu uchroniło lud Altris od poważnych braków tych towarów, których półpustynny kraj południa nie produkuje wcale.

    Na mapie świata ostały się tylko kilka państw gdzie można jeszcze ubić interesy po staremu i co może dziwić znajdują się na północnej części znanego świata. W szaleństwie niezamykania granic jeszcze nie pogrążyła się Orda, Unia Connaht-Dunthain, jak i Królestwo Mureliany - tylko jak długo ?


    • panika spowodowana plagą powoduje masowe zamykanie granic
    • zamykanie granic zaś uderza w handel i ludzką przedsiębiorczość
    • najbardziej ucierpiało Altris, które zamknęło swe granice całkowicie
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 20 wrz 2018, 11:20

    Tercenia, 540 RS

    „Baldoljin srogi pan”, powiadają z żalem sjudaleńscy żołnierze, gdy krok za krokiem przemierzali powoli rozległe, puste przestrzenie znane jako Tercenia Górna (a w dawnych czasach jako Generia Zachodnia). Do tej pory wydawało im się, że mają szczęście: zostali co prawda powołani pod broń, czego nikt za bardzo (a zwłaszcza chłopi, których wezwano) nie chce, ale służyć mieli w domu, w ojczyźnie, na dodatek w szczytnym celu obrony granic przed napływającymi z zachodu, roznoszącymi Purpurową Śmierć uciekinierami. Z czasem jednak służba stawała się coraz cięższa, płaca coraz mniejsza, łóżka coraz twardsze, na dodatek cały ten bałagan nie przynosił pożądanych efektów, zaraza bowiem postępowała w Sjudalenie bez większego problemu, wdzierając się od dużo słabiej chronionej Tercenii.

    W 539 zaś okazało się, że jego królewska mość ma dla swoich wiernych strażników nowe zadanie. Armia została, w obliczu skoncentrowania się działań zbrojnych na wybrzeżu, nieopodal Derby, skierowana na południe, ku wzgórzom ciągnącym się aż ku Górom Generyjskim. Kraina ta została przez plagę dotknięta najmocniej – niemal nikt żywy już w niej nie pozostał, nie licząc bandytów i pałętających się tu i tam oddziałów panorskich, sjudaleńskich i ambozyjskich dezerterów, grabiących co się da i wprowadzających swoje porządki. Kult Nowego Świtu okopany w Salfordzie zrezygnował z prób przejęcia kontroli nad krajem, co król Baldoljin II postanowił wykorzystać. Armia wkroczyła do Tercenii Górnej gdy Ambozyjczycy rozłożyli oblężenie twierdzy w Derby, gdzie schowała się, pod wodzą księcia Gotalta IV, główna armia sjudaleńska. Bez większych oporów, jako jedyna zorganizowana siła zbrojna w regionie, mała armia ze Sjudaleny oczyściła większe ruiny miast i trakty z bandytów i przejęła kontrolę nad okolicą, uwalniając z okupacji maruderów większe latyfundia panów terceńskich. Ci, przebywający w lwiej części na uchodźctwie w Sjudalenie, na pewno ucieszyli się, że ich posiadłości znów są pod kontrolą sojusznika, cóż z tego jednak? Końca wojny terceńskiej nie widać, morale wojaków spada na łeb na szyję, szerzy się Purpurowa Śmierć, na domiar zaś złego zaczyna się coś wcześniej niepomyślanego: żołnierze zaczynają sarkać na politykę Młodego Króla.


    • Górna Tercenia opanowana przez Sjudalenę przy minimalnym oporze watażków itp., żołnierze jednak niezadowoleni z działań
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 20 wrz 2018, 11:51

    Konfederacja Kantonów Naugrimskich, 541 RS

    Życie się toczy, śmierć przychodzi, a Naugrimowie swoje - takie powiedzonko krąży już od dłuższego czasu po Imperiusie. Dumny naród górali pilnuje swojego nosa i swoich interesów jeszcze bardziej niż kiedykolwiek w swej historii. Zwłaszcza, że wydarzenia początkowych dekad obecnego wieku przekonały ich, że nie warto robić nic ponad to (wojna obronna i spór o królestwo). Pochód zarazy zdaje się to zachowanie wręcz pogłębiać. Niektóre szlaki handlowe prowadzące z Amboise zostały zamknięte, a przełęcze zablokowane (albo wręcz zawalone na dobre). Kto wie czy Konfederacja nie odetnie się w końcu całkowicie od świata, ku uciesze potężnej teraz frakcji izolacjonistów, jeśli ten trend się utrzyma. W każdym razie sprzyja to wylizywaniu się z wojennych strat (choć handel nieco cierpi, na co zdarza się sarkać nie tak w ciemię przecież bitym kupcom z tego kraju).

    • izolacjonizm KKN się pogłębia
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 20 wrz 2018, 12:14

    Imperius, 541 RS

    Ostatnie wydarzenia związane z zarazą, jak i zmasowana akcja Naggaroth w celu rozniesienia wieści o potencjalnym udziale Norsów w roznoszeniu samej choroby spowodowały niepokoje wśród ludu. Wielu domaga się sprawiedliwości w tej ciemnej dla świata godzinie i ukarania tych, którzy choćby pomogli niszczycielskiej chorobie zebrać tak straszliwe żniwo. Do lamentów biedoty dołączają się teraz pełne oburzenia głosy wśród możnych, bogatych, wpływowych, a to tylko dodało impetu oburzeniu względem związków Althingu z siatką "zatruwaczy". U samych Norsów głosy te są jeszcze hamowane, albowiem nikt z urzędników nie chce dopuścić, by w trakcie wojny z Naggaroth przyznawać choćby trochę racji wrogowi. Ale robione jest to wielkim trudem, w samym Althingu nie brakuje takich, którzy domagają się procesu z prawdziwego zdarzenia i śledztwa, kto dokładnie mógł uwikłać sejm i lud Norsów w tak fatalny ambaras. Jeśli Norsowie czegoś nie wymyślą lub jeśli w wojnie nastąpi jakiś przełom (np podpisanie pokoju lub skuteczny podbój), głosy te mogą ponownie wybuchnąć z większą mocą. Na razie trzyma je tylko dyscyplina i strach przed łatką zdrajców.

    Natomiast innych krajów już nic takiego nie wiąże. W Sjudalenie, Panorii i u Dunthainów coraz częściej słychać głosy, że włodarze tych krajów powinni tak jak Naggarothianie i Fryslanowie upomnieć się o sprawiedliwość, jeśli nie słowem, to orężem. Ruch ten dociera z wolna także do Amboise, które przecież mocno ucierpiało w ostatnim rzucie plagi. Jeśli interes tych grup nie zostanie zaadresowany odpowiednio, a władcy nie podejmą zdecydowanych działań, których się od nich oczekuje, może dojść nawet do rozruchów i buntów - ludzie są już tak zdeterminowani. Zwłaszcza, ze gdy w sytuacji gdy świat się wali, bliscy i przyjaciele umierają w męczarniach a tylko pojawia się możliwość znalezienia kozła ofiarnego - wszyscy z niej skorzystają. Także oburzenie na Norsów wzrasta, tak jak chęć ukarania ich. Prawie, jakby wywołali i samą zarazę, która przecież pierwsze ognisko miała właśnie na północy... Althing może reagować tylko panicznie, jeśli faktycznie zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za to olbrzymie nieszczęście. Kontrpropaganda i w mniemaniu wielu pokazowy proces siatki zatruwaczy nie przekonały zbyt wielu. Może za słowami Naggarothian nie tyle płynęło więcej prawdy, co więcej złota dla chętnych krzykaczy?

    • powstają silne grupy żądające sprawiedliwości od Norsów w Panorii, Sjudalenie, Dunthain oraz Amboise
    • władcy przed dylematem, czy liczyć się z wybuchami niezadowolenia, czy też domagać się od Norsów spełnienia żądań
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 23 wrz 2018, 12:58

    Panoria, 541 RS

    Korona była piękna. Złota, wysadzana diamentami, błyszcząca i przyciągająca wzrok. Leopold długo patrzył na swoją nową własność, bujając w obłokach i myśląc o wielkich wyczynach których może dokonać. Był Królem Panorii, drugim tego tytułu. Jednak mimo swojego narcyzmu, Leopold nie był głupcem, wiedział, że mimo iż piękny, majestatyczny przedmiot uczynił go najpotężniejszym człowiekiem w Panorii, to ten przedmiot jest też ciężki.

    Wkrótce korona miała mu dać pierwsze znaki tego ciężaru. Wszystko zaczęło się podczas niespodziewanego przejścia Króla Eryka Przeklętego na stronę Szarego Kultu i ogłoszenia się jego władcą. Nie trzeba chyba wspominać, że nie spodobało się to jego rodakom w kraju i za granicą. Sytuację wykorzystał wtedy krewny Eryka - Leopold von Manstein widząc obłęd swego brata z powodu postępującej choroby i ogłosił się regentem Panorii. Sytuacja wymagała szybkiego działania więc nikt za nadto nie kwestionował jego samozwańczej prawie decyzji. Na wieść o zaprzedaniu królewskiej duszy kultowi, La Repubblica zerwała traktaty z Panorią i wkroczyła zbrojnie do Palatynatu. Leopold nie mógł zrobić za dużo, armia była w końcu odcięta od kraju i walczyła na północy. Natomiast mało osób wiedziało wtedy, że Eryk przed oddaniem się w ręce Szarego Kultu, sporządził testament, który jednak zniknął przed oczyma dworzan panorskich. Nie wiadomo, do kogo był on precyzyjnie skierowany, ale nie było go w dniu koronacji Leopolda. Wydawałoby się, że testament już zaginął i nie ma większego znaczenia, aż tu nagle… odnalazł się. W kancelarii Wielkiej Katedry pojawił się nagle zakapturzony nieznajomy człowiek, który cudem dostał się przed oblicze urzędnika. Nie zmieniając wyrazu twarzy, nieznajomy wręczył pracownikowi kancelarii list z pieczęcią von Mansteinów i znikł tak samo tajemniczo, jak się pojawił. W kurii list wywołał niesamowite poruszenie, w które zaangażował się sam Arcybiskup. Po kilkukrotnych badaniach i wezwaniu specjalisty nie mieli już wątpliwości: dokument był autentyczny. Arcybiskup na zamkniętym zebraniu kurii otworzył list i to co w nim zobaczył, przeraziło go. Oto bowiem Eryk II von Manstein, z Z Bożej Łaski Suwerenny i Dziedziczny Margrabia Panorii, Hrabia Westmorlandu, Hochlandu etc. zapisywał w tym testamencie, że królem Panorii nie powinien zostać Lepopld, ale książę Tercenii Alfred von Manstein! Przewidywano też linię dziedziczenia Magnusa i Fryderka von Mansteina. Po odczytaniu tego testamentu nastało milczenie, które przerwał dopiero ponury, cieżki głos Arcybiskupa: „Musimy się uradzić z królem i zadecydujemy nad przyszłością tego pisma, a na razie pary z gęby nie wolno wypuścić”. Było to odpowiedzialne zachowanie, kraj znajdował się w stanie wojny. Reszta pokornie przytaknęła i na tym spotkanie się zakończyło.

    Niestety jak widać nie wszyscy byli godni zaufania. Jeden urzędnik tak się rozpił następnego dnia, że niedługo wieść o nieszczęsnym testamencie Eryka II rozniosła się na cały kraj. Król Leopold o mało nie spadł z tronu usłyszawszy te wieści. O ile wojna na południu zagrażała tylko słabo administrowanym ziemiom dracheńskim, o tyle testament wywołał poruszenie na szeroką skalę wewnątrz państwa i mógł podważyć autorytet jego korony. W całej Panorii zaczynają się szeptania, a gdzieniegdzie powstają małe grupki zwolenników Alfreda. Pikanterii dodaje fakt, że Magnus umarł od zarazy, Alfred nadal jest więźniem kultu, dlatego może i zagrożeniem będzie sam Fryderyk. Leopold wciąż nie siedzi mocno na tronie, także musi uważać na krewniaków. Testament na pewno jest autentyczny, ale jego wymowa dziwi. Czy Eryk całkowicie postradał zmysły, czy jednak próbował w decydującym momencie zjednoczyć Panorię i Tercenię, samemu próbując faktycznie uratować Alfreda - swego dziedzica - kosztem własnego, i tak gnijącego od zarazy, życia?

    • publikacja nieznanego wcześniej, ale autentycznego testamentu Eryka II - następcą winien być Alfred Terceński, nie zaś Leopold Manstein
    • niepokoje w Panorii
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 25 wrz 2018, 21:38

    Tercenia, 541 RS

    Pokój i po pokoju, jeśli ludności Tercenii i Sjudaleny wydawało się, że po odnowieniu traktatu z Królestwami Amobise i Panorii Król da im spokojnie umierać na zarazę - grubo się mylili.
    Sjudalena rozpoczęła gromadzenie armii, która obrała za cel rozprawienie się ze Szarym Kultem. Pomimo starań nic w tych działaniach nie szło pomyśli Króla, ludność wyniszczona przez zarazę, zmęczona wojną oraz nastawiona przeciw Norsom nie była zainteresowana biciem kultystów, którzy jeszcze nic nie zrobili oprócz wysłania kilku agentów i zajęcia miasta w Tercenii. Jedynym wyjściem z tej patowej sytuacji, było tak dobrze znane i praktykowane na całym świecie przekupstwo, strumień złota oraz przywilejów sądowych i ekonomicznych popłynęło szerokim strumieniem do wolnych miast królestwa i żołnierzy, których miały te zapewnić.

    Dla rycerstwa przygotowano inną zachętę: ziemie po zmarłych na zarazę szlachciach, którą to obiecano rozdać wiernym poddanym, pomijając prawo dziedziczenia - co może w przyszłości wzbudzić niezadowolenie w Królestwie. Pomimo wielu obietnic i wydatków nie był to koniec zaciągu, jaki przeprowadzała Sjudalena. Na ziemie królestwa ciągnęły zastępy fanatyków oraz fryslańskich najemników. W końcu po mozolnych przygotowaniach nowa, świeża armia byłą gotowa do wymarszu.
    Jednak nim to się wydarzyło książę Gotalt nawiązał kontakt z łowcą czarownic i wszelkiego potwora Juliusem Var Helsenem, który w zamian za duże pieniądze podjął się misji odbicia uwięzionych w Nowym Świcie książąt Alfreda i Sjigbalda, których gardłem kultyści szantażowali króla przed atakiem na miasto.
    Nie było to łatwe zadanie, Hels musiał dostać się najpierw do miasta, a później ostrożnie zlokalizować przetrzymywanych arystokratów i ich odbić. Coś, czego zresztą próbował przed nim sam książę Sjigbald.

    Pierwsza części planu nie obyła się bez trudności, bo jak wytłumaczyć pojawienie się kilku dziesięciu ludzi pod murami miasta ? Var Helsem i na to znalazł rozwiązanie łatwe w swej prostocie, lecz czasochłonne. Codziennie wysyłał do miasta pojedynczo swoich ludzi przebranych za kultystów by ci tworzyli podwaliny pod dalszą część planu. Sam wszedł do miasta ostatni i jeśli wierząc plotkom wyszedł z niego ostatni, przebijając się wraz z pozostałą garstką ludzi przez zastępy kultystów, którzy to wciąż i wciąż napływali, by odbić swoją zdobyć z rąk łowcy, lecz czy to przez łut szczęścia, czy wprawę łowcy udało mu się zbiec z kolebki Szarego Świtu, siekąc niezliczoną liczbę kultystów na swojej drodze.
    Ostatecznie po wielu dniach unikając pościgów i innych niebezpieczeństw powrócił do obozu książęcego, ranny lecz z Sjigbaldem który ku przerażeniu i wściekłości Gotalta wrócił niekompletny. Kultyści w swej mądrości uznali, że księciu nie jest potrzebny plugawy język, którym to w przyszłości mógłby nie odpowiednio wyrażać się o kulcie. Podobno i poniżej pasa czegoś mu brakuje, ale może tylko żołnierze gadają? Co więcej, nie był to koniec złych wiadomości wśród towarzyszy Var Helsena, krąży plotka jakoby Alfred w kluczowym momencie akcji ratunkowej miał zaalarmować kultystów swoim krzykiem, co walnie przyczyniło się do walki jaka chwile później wybuchła i niemożności uratowania Mansteina.
    Stwarzało to wiele pytań, czy Alfred tak jak jego krewniak stanął po stronie kultu, czy może był to jedynie autentyczny wybuch strachu u młodego księcia Tercenii. Hels wszak potrafi być przerażający. Zwłaszcza, przebrany za kultystę.

    Po tych wydarzeniach wyruszono pod Nowy Świt, wolno i ostrożnie. Co noc rozkładano umocniony obóz, słano zwiadowców na wszystkie strony świata w paranoicznym szukaniu wroga. Za to Var Helsen za swe zasługi i umiejętności dostał specjalne pozwolenie na robienie co żywnie się podoba z mieszkańcami których podejrzewa się o współprace z kultem. Wobec tego trasę przemarszu armii umilały liczne stosy złożone z ludzi i domieszki łatwopalnych materiałów, jak i krzyków domniemanych kolaborantów. Zaprawdę nic tak nie motywowało Var Helsena, jak te krzyki, aż ślinił się na myśl odwiedzenia kolejnego miasteczka i przeprowadzenia kolejnych sądów nad (jeszcze) żywymi.
    W końcu po wielu dniach armia stanęła pod murami miasta i z miejsca rozpoczęła oblężenie, lecz nie będzie to tak łatwe, jak się mogło wydawać Sjudlandczykom. Kultyści niezagrożeni przez żadną ze stron wcześniejszego konfliktu przygotowali się na taką sposobność, rozesłali agentów, zebrali broń, pożywienie oraz ludzi do obrony ich świętego miasta. Teraz była to istna forteca, patrolowana przez licznych i dobrze uzbrojonych żołnierzy w przeróżnie narzędzia mordu od amoboizjskiego przez sjuldaleńskiego kończąc na panorskim orężu. Zaprawdę nie będzie to łatwy orzech do zgryzienia dla wojsk solickich i przysporzy wiele pracy nie tylko Var Helsenowi ale całej armii, która niezmiennie przebywa w końcu w epicentrum zarazy.

    • Var Hels zatrudniony przez Sjudalenę odbija księcia Sjigalba, ten jednak jest bez języka i czegoś jeszcze
    • Sjudalena gromadzi świeżą armię i rozpoczyna oblężenie Nowego Świtu, miasto jest jednak doskonale przygotowane do długiego oblężenia
    • TECHNICZNIE: 15% strat z powodu zarazy dla każdej kompanii w armii
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 26 wrz 2018, 22:26

    Tortuga, 541/42 RS

    Zajęci wojną w Panorii Fryslanie jak i zajęci wojną w Kulusuk Naggarothianie nie byli w stanie utrzymać kruchego stanu rzeczy jakim było Wolne Miasto Tortuga. Lokalnego gubernatora powieszono jak tylko zauważono czarne żagle na horyzoncie. Cossa chociaż tryumfalnie chciał wkroczyć na wyspę, Rada nie pozwoliła mu na to. Jego popularność spada od czasu nieudanych wypraw północnych i to ponoć nie on zadecydował o kursie na Tortugę, a Rada właśnie. On chciał dalej bić Naggarothian, żyjąc starymi urazami. W każdym razie paru urzędników z kilkoma kuferkami uciekło do Fryslan, ale w Związku nie chciano nawet bawić się w pozory jakiegoś emigracyjnego rządu wyspy, urzędnikom podziękowano, kasę zarekwirowano na wojnę z solitami. Póki ona się nie skończy Związek najwyraźniej cicho zaakceptował nową-starą władzę na Tortudze.

    • piraci odzyskują Tortugę
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Badet
Posty: 5345
Rejestracja: 09 lis 2016, 21:07
Lokalizacja: Fronty

Re: Kronika

Postautor: Badet » 30 wrz 2018, 21:41

    Wallachia, 542 RS

    Król Stefan wypowiedział Tankreda wojnę, a jego wojska wkroczyły do bandyckiego kraju. Armia Tankreda posłana pod Gustawem na północ była za daleko i nie została nawet wezwana do powrotu, tak więc nie było komu bronić tej zapadłej dziury. Król Stefan miał nadzieję dopaść samego Tankreda w jego siedzibie, ale tempo jego pochodu było spowalnianie przez samą naturę tego kraju - po wsiach pełno było "urzędników" lokalnego władyki, którzy bardziej przypominali drobnych złodziejaszków czy oprychów. A tych król Mureliany profilaktycznie wieszał na każdej dostępnej gałęzi, zwykle po krótkim i tendencyjnym procesie. Podobny los spotykał każdego podejrzewanego o wspieranie albo członkostwo Szarego Kultu. Ostatecznie siedziba Tankreda została zajęta - ale jego samego już tam nie było, tak samo jak ewakuowanego skarbca, rodziny i najbliższych współpracowników bandyckiego władcy. Ten wkrótce potem objawił się światu... W Grosby! Wobec chaosu lokalnej władzy, a także istnienia w okolicy silnych gmin kultystów, Tankred szybko zdołał objąć, posługując się typowymi, bandyckimi metodami, kontrolę nad tą prowincją, proklamując tam powstanie Królestwa Śmierci ze sobą jako władcą na czele. Wobec upadku Salfordu, prawdopodobne jest, że teraz to właśnie to Grosby stanie się centrum kultu.

    • Armia Koronna Mureliany zajmuje Wallachie przy niewielkich stratach (5% stanu liczebnego wszystkich kompanii)
    • Tankred ucieka do Grosby gdzie przejmuje władzę, proklamując Królestwo Śmierci
*miejsce na mądrą sentencje*
Ironfoot


I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza)
gg: 57514667
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9332
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 01 paź 2018, 11:41

    Imperius, 542 RS

    - Dobra, to już ostatni - wydusił z siebie potężnie zbudowany mężczyzna, zmęczony całodniowym zbieraniem trupów.
    - Nareszcie, myślałem że spędzimy tak całą noc - odparł Darius.
    - Nie narzekaj, dobrze płacą. - przypomniał człowiek zwany Bjørnem - Podpal cały ten stos i wracajmy.
    - Robi się!
    Wracając Darius zastanawiał się co dalej ze sobą począć. Na pewno nie wróci już do domu, zbyt niebezpiecznie się tam zrobiło ostatnimi czasy. Tutaj z kolei za pieniądze "pożyczone" od trupów mógł zakupić sobie całkiem niezgorszy dom, a co najważniejsze w tej małej mieścinie leżącej niedaleko od Fold nie było żadnych śladów kultystów. Tak, to chyba będzie dobre miejsce na emeryturę.


    Ludy północy (tj. Frjálsherað, Kulusuk i w dużej części Naggaroth) w końcu mogą spokojnie odetchnąć pełną piersią. Purpurowa Plaga nareszcie opuściła te ziemię, zabrawszy ze sobą wiele istnień. Najwyższy czas, aby zająć się posprzątaniem bałaganu pozostawionego przez zarazę.
    Niestety nie wszędzie jest tak kolorowo. Widać że zaraza straciła tempo, lecz ciągle zbiera srogie żniwo w Tercenii i nieznacznie tylko lżejsze w Muralienie, Dunthain, Reppublice, Panori, Fryslan i Hermudii (tu pojawiła się stosunkowo niedawno).
    Ale najciekawsza sytuacja jest oczywiście w... Amoboise, któremu dostało się od tej plagi jak żadnemu innemu państwu. Zapytacie co jeszcze mogło się tam zdarzyć? Otóż to:

    Jean wracał ze spotkania Szarego Kultu, a dokładniej z jego części zwanej Wędrowcami Dwóch Dróg. Nic tak nie pokrzepiało serc jak niezwykłe przemówienie ich mistrza Gieselbrechta Gebauera. Kiedy szedł przez mieścinę uwagę jego przyciągnął pewien bardzo znajomy widok. Otóż, mimo zarazy trwającej w najlepsze, na miejscowym ryneczku wokół szafotu zebrała się spora grupa ludzi wsłuchana w płomienną przemowę jakiegoś klechy. I tym razem Jean postanowił przysłuchać się temu przyciągającemu masy mówcy.

    Purpurowa Plaga wtargnęła na każdą wieś i do każdego miasta w Amboise.
    Wściekła i wygłodniała, wciąż gryzie i kąsa!
    Ambozyjczycy, stoicie nad przepaścią!
    Wasze starania zawiodły, więc zwracacie się do bogów!
    A jednak nie błagacie o przebaczenie? Nie posypujecie głów popiołem?
    Zamiast tego lamentujecie! Pytacie "Czemu duchy ziemi nas opuściły?".
    Musimy wrócić na drogę, którą porzuciliśmy dawno temu!
    Odrzuciliście fakt że Lotar I był ponownym wcieleniem Absolutu!
    Teraz Amboise krwawi, chłostana biczem zarazy! To kara Absolutu za odwrócenie się od prawowitego dziedzictwa Lotara!
    Lecz jest jeszcze nadzieja! Lotar powróci aby nas zbawić jeśli tylko mu zawierzymy i będziemy wysławiać jego imię!

    Jean był pewien że z tym kultem będą za niedługo problemy i to być może poważne. Bardziej jednak pochłaniało go pytanie "Ile jeszcze religii pojawi się w tej niedużej miejscowości".


    Sytuacja religijna w Amboise stale się pogarsza. Wraz z ujawnieniem Szarego Kultu zaczęło pojawiać się coraz więcej rozmaitych poganśtw, sekt i kultów. Jednak największym konkurentem dla Szarych jest dość stara herezja znana jako biinkarnacjonizm lub lotaryzm. Owa herezja uważa Lotara I za ponowne wcielenie boga solickiego. Najprawdopodobniej namiesza ona jeszcze bardziej w kotle religijnym jakim stało się Amboise, to niegdyś bogate i poważane Arcyksięstwo. Poza tym coraz więcej mówi się o "lekarstwie" na plagę, która mimo powolnego zanikania wciąż zbiera żniwo. Oczywiście lekarstwo jest dostępne tylko dla najbogatszej części społeczeństwa, ale może szersze rozprzestrzenienie go pomogłoby wyeliminować Purpurową Plagę na dobre. Jednak na tą chwilę medykament może pomóc w utrzymaniu się przy życiu najważniejszych rodów i osobistości.

    Teraz pozostaje nam tylko przeczekać Plagę i obserwować jak rozwinie się ta istnie tragikomiczna sytuacja w Amboise.

    • zaraza na północy zaczyna wygasać
    • w Amboise plaga jest katalizatorem dla wystąpień religijnych, dochodzi do powrotu herezji dwuwcielenia
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Tymus
Posty: 3186
Rejestracja: 29 kwie 2017, 11:51

Re: Kronika

Postautor: Tymus » 01 paź 2018, 13:28

    Imperius, 542 RS

    Księstwa Draslau i Sudberg nie mogą zaznać odrobiny spokoju w swojej dość krótkiej historii, powstania, tarcia na granicach i to wszystko w ciągu 10 lat. Wydarzenia te nie rokowało na spokój w kolejnych latach, jak miał pokazać rok 542 przypuszczenia się sprawdziły. Po śmierci Von Igalua w Sudbergu powstała próżnia na szczycie władzy, którą niespodziewanie wypełnił przywódca powstania w Drachii – Tankerd von Ravenkrauze, któremu wyczucie czasu mógłby pozazdrościć każdy w Imperiusie. Podczas tajnych rozmów z dowódcą Palatiny, Von Iglau zachorował, w kuluarach dochodzą głosy, że nie był to przypadek, ale kto to może wiedzieć.
    Po śmierci regenta Sudbergu, Tankred nie czekając na wystygniecie ciała, rozpoczął swoją kampanię polityczną. Kilkoma płomiennymi przemowami odwołujących się do dawnego imperium Drachenów i dolizmu zyskał sobie poklask Palatiny i wojska Sudbergu. Jeszcze bardziej jego poparcie urosło, gdy po krótkich rozmowach hołd złożył mu książę van Werter władca Draslau, uznając w nim nowego Palatynata, po śmierci Ottona na dworze panorskim. Chodzą słuchy, że poparcia udzielił mu także książę van Brah władca Sudbergu, jednak starca szybko odsunięto z polityki lokalnej, traktując go jako kozła ofiarnego za kapitulacje solitów w ostatniej wojnie. Co jednak ciekawe pod dokumentem jest też podpis Wertera.

    • Tankerd von Ravenkreuz proklamowany nowym Palatynem

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości