Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Kronika

Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 25 cze 2018, 8:55

    Arreat, 533 RS
    ANTYDATOWANY - SPRZED WOJNY ARREACKO/CONNAHTYJSKIEJ

      „Arreat jest przedziwną krainą, a lud zamieszkujący go jest twardy i specyficznym. Ma jednak w sobie coś specyficznego, dlatego zostanę jeszcze tu miesiąc czy dwa by poznać ich zwyczaje i przywieźć do domu nowe odkrycia z krańców świata. Znamienne jest w tutejszych obyczajach to, że w lokalnym języku nie ma słowa oddającego to co my znamy jako „pokój”. Najbliżej chyba do niego wyrażeniu „Heren demt” [przyp. pisownia oryginalna], które oznacza przerwę od mordobicia. Krainy te nigdy spokoju nie zaznały, a mężczyźni po wioskach i górskich pieczarach okresy przerwy między walką wykorzystują na przygotowanie się do następnej wyprawy...” - jeden z pierwszych listów Deckarda Caina do Darkwaldu; Agrakk 493 rok ery solickiej.

      W historii Arreatu można z trudem znaleźć okresy dłuższych pokojów. Jeśli w danym czasie nie były najeżdżane sąsiednie ludy to można było być pewnym, że lokalne plemiona toczą walki w wysokich partiach górskich. Dlatego tak niezwykłym zjawiskiem było „pokojowe” dziesięciolecie 516-526, kiedy to na niziny nie dochodziły żadne nowe wieści o rozróbach górskich. Wynikało to z prostego faktu, że dwaj wielcy rywale wyczekiwali na ruch przeciwnika. Na południu swe domeny rozciągał ród Targos pod przewodnictwem niegdyś sławnego wojownika, a teraz wodza – Boraxa „Szarego”. Na północy zaś plemiona zjednoczyły się wokoło Groma z rody Langrisów. Obaj pretendowali do tytułu króla zjednoczonego Arreatu, ale wszak żadne królestwo nie może mieć dwóch króli? Dlatego wiadome było, że prędzej czy później skoczą sobie do gardeł. I tak się stało kiedy na dwór Boraxa pewnego jesiennego poranka zawitał wysłannik z północy. Obecnie nikt już nie pamięta kto komu wypowiedział wojnę, ani jak dokładnie przebiegło poselstwo, lecz pamięta się burdę wynikłą po zakończeniu przemowy Koraxa z Targosów i to, że posłowie z północy musieli być wynoszeni z wielkiego hallu. Pierwszy atak postanowił wykonać król Grom, który to przy wsparciu Connaht (którego Wielki Kapłan był sojusznikiem Groma od czasu tzw. „Traktatu Rodowgo”) ruszył na południe. W jednym z licznych wąwozów Norr Huron zastąpił mu drogę Borax z swoją Watahą. Bitwa jaka wynikła była pierwszą z wielu bitew jakie stoczono w ramach tej wojny. Życie postradało wielu sławnych wojowników jak na przykład syn Boraxa – sławny i dzielny Korax. Sojusze były łamane, a zdrady były na porządku dziennym, a w czasie tej wojny zastosowano chyba wszystkie możliwe kombinacje układów. W końcu zawarto trzy traktaty, które przyczyniły się do końca walk na dalekiej północy. Rozejm z Harrogath, Hołd Gorgondzki i Pokój z Crom'gar.

      Pokój i zjednoczenie nastały w Arreacie. Największym zwycięzcą został Borax który został jedynym i niekwestionowanym królem Arreatu, lecz nawet i on musiał iść na kompromisy. Wielki Kapłan Connaht doprawdy zachował swój kraj od zniszczeń wojennych, lecz poniósł dość znaczne klęski w boju, a na pewien czas nawet „gościł” w lochach Boraxa! Grom upokorzony i przegrany uzyskał jednak specjalny status dla siebie, który stawiał go w pozycji drugiej osoby w państwie. Mogło by być to z czasem kłopotem, gdyby Borax zmarł albo utracił autorytet niezwyciężonego wodza.

      Jednak bogowie, jak pokazała historia, mają czasami różne plany. Ofiarą tych planów jak można przypuszczać padł też Grom Langris kiedy zachorował na przedziwną chorobę goszcząc na dworze Boraxa. Śmierć swego nowego wasala, a niegdyś rywala – król Arreatu przyjął Borax z ostentacyjnym smutkiem, chociaż jego żałoba nie trwała długo. „Szary” wyruszył krótko po pochówku na północ, gdzie przed zgromadzonymi klanami Domeny Langrisów ogłosił rozwiązanie tego tworu powstałego po wojnie. Działanie to starano się podeprzeć interpretacją tekstu hołdu. Już co bardziej krewcy północniacy gotowali się do chwycenia za topory, lecz wtedy wszedł na podest herold ze zwojem, gdzie wyliczono przywileje dla plemion północy. Własne wojsko, zmniejszone podatki, własne prawa... to ostudziło zapał i zjednało poparcie Boraxowi. Wydawać by się mogło, że tak zwana „Przysięga z roku trzeciego o Norr Fladden i Dorr Thall” wreszcie zakończyła proces zjednoczenia Arreatu. Ale wielu w głowę zachodzi, co teraz? Nowe Królestwo jest wszak potęgą, a jego wojownicy odpoczęli po wojnie domowej i oczekują od swego władcy zdecydowanych działań i łupów, jakie obiecał. Dlatego mało prawdopodobne wydaje się zachowanie pokoju na północy. Niektórzy nawołują co ostatecznej rozprawy z Connaht i złamania pokoju. Inni wskazują na działania zjednujące lud jandaridzki i przepowiadają rychłą wyprawę na Wielką Ordę pogrążoną obecnie w chaosie kurułtaju, albo osłabioną Muralienę, która pozbawiona jest protekcji Amboise. Odpowiedź na to pytanie ludy Imperiusa poznają niebawem, a będą ją zwiastowały dymy z pogorzelisk.

      Jednak pomimo całej fety i radości ze zjednoczenia Arreatu może historia znowu krąg zatoczyć. Nowa monarchia w dużej mierze opiera się na autorytecie i sławie Boraxa, a ten już tak młody nie jest. Jego następca musi zatem działać szybko i zdecydowanie jeśli nie chce zaprzepaścić zdobyczy poprzednika. Wszak nie raz już Arreat się rozpadał po śmierci naczelnego przywódcy, a klany z dużą autonomią pokazują, że przywykły do posłuszeństwa i uznawania słabeusza na tronie.

      • Arreat zjednoczony
      • klany północne otrzymują znaczne przywileje
      • pytanie o trwałość nowego tworu
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 27 cze 2018, 9:14

    Altris, 534 RS

      Każdy kto choćby pobieżnie zna geografię południowego Imperiusa wie o istnieniu ogromnej pustyni, rozciągającej się na wschód i południe od królestwa Altris. Powszechnie te pustkowia, znane także jako Pustynia Ara, jest uznawana za niezamieszkałą i dziką - zbyt nieprzyjazną, aby można było tam przeżyć. Nie jest to jednak prawdą i pustkowia te zamieszkują plemiona nomadów, z których wywodził się lud Arów, dominujący w czasach przed solaryckich na południu. Z czasem Arowie zostali zasymilowani przez przybyszy lub wypchnięci tam skąd się wywodzili - na pustynię. Plemiona te żyły wokół nielicznych studni czy oaz, z światem zewnętrznym kontaktując się głównie gdy przeprowadzili nieliczne karawany, chcące przebyć pustynię. W ciągu ostatnich kilkunastu lat klimat Imperiusa zaczął się jednak gwałtownie ocieplać. Pastwiska na stepach wschodu i oazy zaczęły znikać, a piaski pustyni pożarły dawną stolicę Altris, wymuszając jej przeniesienie na wybrzeże.

      Zmiany klimatu szczególnie dotkliwe dotknęły ludy pustyni. Wiele oaz wyschło, stada wielbłądów zostały przetrzebione, a nomadom w oczy zajrzało widmo śmierci. Zmusiło ich to do migracji na północ, w kierunku Altris, z którym wcześniej nie mieli w praktyce kontaktów. U granic Altris zaczęli pojawiać się nomadzi, chcący handlować wielbłądami czy wyrobami ze zwierzęcych kości, w zamian biorąc wodę i żywność - pieniądz nie interesuje bowiem ludzi pustyni. Wielu wojowników oferuje również swoje usługi tym, którzy gotowi są za nie zapłacić - a są to ludzie zaprawieni w walkach plemiennych, których trudy życia na pustyni uczyniły twardymi jak wyprawiony rzemień. Ich lekka kawaleria może znakomicie sprawdzić się na gorącym południu. Na razie relacje między przybyszami i Altris są pokojowe. Jednak jak będzie w przyszłości? Nic nie wskazuje, aby zmiany klimatu miały się odwrócić... Jeżeli zaś sytuacja nomadów się pogorszy, lub nie zdołają zapewnić sobie żywności, to mogą stać się zdesperowani. Wtedy naturalnym kierunkiem byłoby Altris. Obecność nomadów daje również szanse na wzmocnienie swej pozycji młodemu królowi Heraklesowi - jednak musiałby ich przekonać do współpracy. Pewnym jest w zasadzie jedynie to, że przybysze szybko na południe - jeżeli w ogóle - nie wrócą.

      • pustynni nomadzi coraz bliżej granic Altris
      • na razie kwitnie współpraca handlowa i najemnicza
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 29 cze 2018, 17:50

    Generia, 534 RS

      Ten dzień był dla Alfreda bardzo zły. Nie dość, że przegrał w kości całe złoto, które zostawiła mu w spadku nieboszczka matka, to jeszcze wdał się po pijaku w bójkę z piekarzem, Josephem Brandyman.
      Rozeźlony i poobijany, wracał ciemnymi zaułkami slumsów do domu. Spojrzał na niebo. Pewnie musiało być już po północy. Trudno, najwyżej będzie spał do południa. I tak nie ma pracy. Skręcił w obskurną uliczkę, przy której mieścił się jego dom.
      „A może sprzedać go, rzucić dotychczasowe życie i wyjechać do Generii Pomorskiej?”- pomyślał podchodząc do budynku. Stanął przed drzwiami i gorączkowo zaczął szukać klucza. Wtem usłyszał za sobą szybkie kroki. Nie zdążył się odwrócić, gdyż został gwałtownie szarpnięty. Upadł. Poczuł ostrze wbijające się w jego wnętrzności. Ciosy spadały a on zaczął ostro krwawić. W ostatnich chwilach życia zobaczył zamaskowanych ludzi, uciekających z ulicy. I płomienie, ogarniające dom.
      Tej nocy miał spalić się nie tylko dom, który chciał sprzedać ale także piekarnia Brandymana, z którym bił się tej nocy. I wiele, wiele innych. Zniszczeniu uległa cała dzielnica a płomienie przeszły dalej pochłaniając następną i następną, trawiąc setki domów i pozbawiając ludzi dorobku ich życia i dachu nad głową.

      Katastrofa dopadło królestwo Generyjskie. W nocy w jednej z biedniejszych dzielnic miasta wybuchł pożar. Na nieszczęście, od wielu dni panowała susza. W związku z tym ogień w błyskawicznym tempie zaczął rozprzestrzeniać się na okoliczne, drewniane budynki. Płomienie przeszły do sąsiednich dzielnic. Zapaliły się kamienice na Nowym i Starym Mieście. Żywioł dotarł aż do pałacu królewskiego. Podpalił się ogród i prawe skrzydło pałacu - całe szczęście nie było ofiar wśród domowników i rodu panującego. Zostały one jednak szybko ugaszone, w przeciwieństwie do reszty miasta. Tam ogień wymknął się spod kontroli i w ciągu jednej nocy tysiące mieszkańców straciło swoje miejsce zamieszkania. Żywioł najbardziej dotknął dzielnicę biedoty (po której dosłownie nic nie zostało, oprócz popiołu) oraz Nowe Miasto.
      Po kilku dniach pożar ugaszono i zabrano się do naprawy zniszczeń. Wielu zaczęło szukać przyczyny wybuchu ognia. Niektórzy sądzili, że winna była nieostrożność miejscowego handlarza, który zapomniał zgasić świece i nie zauważył, że ogień zapalił resztę budynku.
      Dla wywiadu królewskiego było jednak jasne, że zrobili to sabotażyści. Tuż przed wybuchem pożaru, kontrwywiad dostał cynk o podejrzanych typach i ich pobycie w mieście. Nie zdołano jednak ująć sabotażystów, którzy zrealizowali swoje zamierzenia a było już za późno by ewakuować miasto, zdołano tylko ostrzec pałac. Tylko dla kogo pracowali? Generia ma kilku wrogów, którym na pewno na rękę jest, by główne miasto ich przeciwnika zostało zniszczone.

      • stolica królestwa Generyjskiego spłonęła
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 01 lip 2018, 12:00

    Wielka Orda, 534 RS

      Obrazek


      Noc na stepie jest inna niźli na wyżynach czy nizinach. Tam człowiek jet bardziej czujny. Sokół w namiocie nagajskiego chana – Menliego dawał oznaki swego zniecierpliwienia. Chan był zatem gotowy na uderzenie, te nadeszło nad ranem. Zamachowiec był jednak zapewne nowicjuszem...
      -Może to człowiek Bughutualja? Odrzekł kapitan straży, widząc krwawiące zwłoki niedoszłego zamachowca.
      -Możliwe, ale to dało mi pewnik bym się skontaktował z Narinem.
      -Z nim?? Ale wasza wielmożność, wasze bogactwo...

      -Mam dość złota, klejnotów, kobiet i jadła, tu nie chodzi o bycie pierwszym, tu chodzi o posiadanie władzy...

      Ostatni dzień obrad Kurułtaju - wybrano nowego chana!! Został nim Narin. Ten po długich namysłach zgodził się na propozycję Menliego. Ten nagajski chan otrzymał dożywotnią zwierzchność nad wszystkimi nagajskimi ułusami oraz ogłoszono go prawą ręką Ka-Chana, być może zapoczątkowując nową tradycję, że Ka-Chan jest Yusserianinem, a jego zastępca Nagajem.

      Dwór Otgonbayara, kolejny dzień libacji i nieustannego umiłowania kobiet.
      -Sukkbatar, dobrze że jesteś, może wina?, a może.... hehehehe, no wiesz... Zresztą bierz wszystko - to za pieniądze nowego Ka-chana!!
      -Otgonbayarze, cóż za łaska, hehehe, ale skąd na to pieniądze w tak podłych czasach ?? Wszakże jeszcze wczoraj...
      -Milcz psie! Chan moim panem, a ja jego wasalem!
      -A kto jest chanem?
      -Nie wiem- jutro się dowiem! Hehehe, a tymczasem patrz jaka kocica!

      Otgonbayar jak zobaczył co się święci w czasie obioru nowego władcy, to od razu poparł Narina, zwąc go swoim umiłowanym bratem. Chociaż wszyscy wiedzą jakie ma nastawienie do nowego pana-czyli nijakie. W zamian za to otrzymał obiecane pieniądze na buńczuczny dwór . Tak oto kupiono sprośną świnię.

      No, ale został jeszcze Bughutualji, gdy doniesiono mu o obiorze... ech lepiej nie opowiadać, konie szły w cztery strony świata, taki był oszołomiony złością. Ma poparcie kapłanów i bardziej radykalnych koszów/osad, bo oznacza to koniec wojen na zachodzie, a na pewno pokój na trochę - KaChan pewnie ograniczy się do wywierania presji dyplomatycznej samymi groźbami. A można byłoby tyle zyskać dla Ordy... Mureliana, Arreat niebronione, Millingowie w strzępach.
      Jest jeszcze jedna osoba, która może być niezadowolona z obioru, to największy stronnik Narina Kegena - Zhenjin . Tyle lat służby a cóż dostał? Znów ledwo złoto, znów ludzi i ziemie i nic ponad to... Niesmak pozostał, tyle lat służby i któż jest prawa ręką, nagajski pies Menli?
      Orda jest silna, gdy jest całością, a teraz? Więcej pytań niźli odpowiedzi, nie wiadomo cóż myślą tak naprawdę o nowym Ka-Chanie jego sojusznicy.

      • Narin nowym Ka-Chanem
      • ostre podziały w wyniku wyboru Kurułtaju oraz obietnic złożonych przez jego zwycięzcę
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Badet
Posty: 5345
Rejestracja: 09 lis 2016, 21:07
Lokalizacja: Fronty

Re: Kronika

Postautor: Badet » 06 lip 2018, 20:57

    Velletria, 534 RS

      Na południu rzec by można - bez zmian. Wojna w Velletri toczy się w klasycznym rytmie niekończących się oblężeń, które charakteryzują konflikty w tamtej części świata. Velletri nie na długo cieszyło się "wolnością" - w zeszłym roku powróciły wojska Republiki, które rozłożyły się wokół miasta, wznawiając oblężenie... I nic poza siedzeniem pod murem zasadniczo nie zrobiły aż do tej pory. Hrabia Viktor umocnił się za murami i również nie próbował przełamać pata. Miasto jest szczelnie blokowane od strony lądu... Jednak port jest całkowicie otwarty, a do miasta nadal przybywają kupcy i statki z żywnością, sprawiając że dopóki Viktorowi nie skończy się złoto, lub ktoś nie odetnie portu, będzie on mógł bronić się w zasadzie w nieskończoność... O ile wcześniej Republikanie nie stracą cierpliwości i nie spróbują jednak szturmować murów. Jedyną poważną zmianą jaką należy zanotować była obecność w zatoce okrętów hermudzkich, przysłanych przez króla Wilhelma... Być może jest to znak nadchodzącej interwencji Hermudów na kontynencie?

      • Velletria oblężona, blokady morskiej wciąż brak
      • Nic się nie dzieje
*miejsce na mądrą sentencje*
Ironfoot


I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza)
gg: 57514667
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 15 lip 2018, 22:20

    Imperius, 535 RS

      Fryderyk III Ravenkruz chciał podporządkować sobie Imperius nie tylko za pomocą oręża i słowa ale również pieniądza. Pomóc mu w tym miała Liga Centralna - zrzeszenie kupców, które swoje placówki miało w większości państw kontynentu: począwszy od Hermudii i Altris, na Generii i Sjudalenie kończąc. I cóż, jej placówki były strasznie porozrzucane a ona sama zajmowała się dosłownie wszystkim - koncesjami, cłem, ochroną, podatkami. Przychody zaś szły przede wszystkim do kieszeni kupców, a nie do miejscowych władców. Palatynowi wiele złota nie przypadało. Kupcy, jak to ludzie przedsiębiorczy - umieli wykorzystać sytuację polityczną i gospodarczą Imperiusa. Jeśli bardziej opłacało im się prowadzić transakcje z pominięciem Palatynatu - z przyjemnością to robili, samemu zagarniając większość pieniędzy. Jednym z regionów, przez które szły towary nieobarczone dracheńskim cłem, była Alzacja. Zakończenie w niej wojny i „położenie łap” dracheńskich na miejscowym handlu miało zwiększyć przychody do skarbca Palatyna. Ale zanim przyniosło to jakieś większe zyski, to Ravenkruz wwiązał się w wojnę a jego państwo upadło.

      Marchia Panorska i Arcyksięstwo Amboise postanowiły wkroczyć do biur Ligi i położyć ręce na jej aktywach. Często mieli je przejąć ich właśni kupcy. Wielkie było zdziwienie, kiedy służby weszły do biur a jedynym zastanym widokiem były stosy papierów, uporządkowanie leżących na półkach. Złota brak!
      Jak na razie zyski z przejęcia Ligi są dość mizerne i w perspektywie nie ma szans na ich zwiększenie. Należy pamiętać, że Liga Centralna funkcjonowała na zasadzie systemu koncesji - w związku z tym oprócz papierów nie ma co tam zajmować. Całe złota zgromadzone było w domach dracheńskich kupców. Jeśli władcy chcą mieć jakikolwiek większy zysk z przejęcia Ligi, będą musieli wkroczyć do nich wejść. A to jak wiadomo, na pewno im się nie spodoba.

      • próba przejęcia aktywów dracheńskiej Ligi Centralnej nieskuteczna
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Badet
Posty: 5345
Rejestracja: 09 lis 2016, 21:07
Lokalizacja: Fronty

Re: Kronika

Postautor: Badet » 19 lip 2018, 21:54

    Despotat, 535 RS

      -Z konia! Formować szyk obronny! - donośny głos kapitana doskonale docierał do czujnych uszu sierżantów, aby w końcu trafić do żołnierzy. - Ruszać się do jasnej cholery! Dowództwo patrzy!

      Na pobliskim wzgórzu Obli Mamak i Dateusz Kiściuszko postanowili uczcić sukces wspólnej pracy przy wieczornym posiłku.
      -Ha! Kto by pomyślał że pomysł z przetransportowaniem piechoty wierzchem sprzed szesnastu lat wyrośnie na pełnoprawną formację! - radował się dość energicznie jak na swój wiek Dateusz Kiściuszko.
      -Ano, Florian to miał łeb. Bez tego chwała bitwy uciekłaby nam na dalekie wschodnie stepy - odparł znacznie już bogatszy w doświadczenie Obli Mamak
      -A więc wypijmy zdrowie Floriana!
      Kufle powędrowały w górę jeszcze nie raz tego wieczora, a akompaniował im huczny głos kapitana ćwiczącego swych ludzi aż do ostatnich promyków słońca.

      Zaprawdę zasłużył sobie na to Dateusz, który cierpliwie od trzynastu lat dążył do realizacji tego projektu. Z początku szło świetnie, Despota spojrzał na jego plan niezwykle przychylnie i nie szczędził grosza. Z czasem jednak napotkano pewien problem, otóż w Despotacie brakowało zdolnych dowódców piechoty, którzy zajęliby się wyszkoleniem nowej formacji. Dateusz starał się jak mógł, aby znaleźć odpowiednich oficerów, lecz wszystkie jego próby kończyły się fiaskiem. Nagle pojawiła się nowa nadzieja. Osiem lat temu Despota wynegocjował z królem Utarem traktat, który rozwiązać miał ten problem. Lecz wtedy wybuchła wyczerpująca wojna w Naggurdzie, hamując wszelkie prace. I dopiero teraz w czasie względnego pokoju na terenach południowo-wschodnich, oraz po zdjęciu korony z głowy Utara, projekt został ukończony dzięki pomocy słynnego Obliego Mamaka, którego Kiściuszko poznał przed laty broniąc ojczyzny przed ordyńcami.

      Czy nowy sposób walki przetrwa chrzest bojowy i okaże się wystarczająco skuteczny, aby pomysł przyjął się także poza Despotatem? Na odpowiedź trzeba będzie nam niestety zaczekać, chociaż na wschodzie o wrogów nie trudno...

      • Nowa formacja wprowadzona w Despotacie Milingów
      • Swój odpowiednik Czerpaków w pewnym stopniu formują również Naugrimowie
*miejsce na mądrą sentencje*
Ironfoot


I7: Związek Saliski, I8: Hrabstwo Nowego Sohail, I9: Królestwo Naugrimów, I10: Konglomerat AAAR (Auralen-Asturia-Artois-Rzesza)
gg: 57514667
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3401
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 24 lip 2018, 11:11

    Velletria, 535 RS

      -Un concittadino! Melduję trzecią centurię w gotowości.
      Współobywatel porucznik rzucił zmęczonym wzrokiem na bandę obdartusów zwących się dumnie Trzecią Rewolucyjną Centurią Bassilicaety. Ktoś w tumie dłubał w nosie, dwóch z tyłu wyraźnie się śmiało z współobywatela setnika, a na końcu jeden żołnierz był podtrzymywany przez towarzyszy. Czerwony nos jawnie wskazywał co spowodowało tą niemoc. Ehhh... obywatel Odrin. Jego zapamiętał już z ostatniej inspekcji. Tylko czy to nie było w siódmej toscańskiej...?
      -No widać. To co tam współobywatele? Wojnę z psubratami wygramy? - zaczął codzienną pogadankę polityczną.
      Szereg zafalował, zakaszlał. Ktoś coś mruknął.
      -TAAAAAK, łupnia im damy! Tym psubratom z Dacji. Podobno kierowniku drogi oni słońce...
      -Morda współobywatelu Odrin. Cicho bądź.

      Taka to scenka rozgrywała się w obozie Armii Pizzy. Kolejny już rok republikanie siedzieli pod murami Velletri, a żołdacy Victora za nimi. Ale w tym roku coś się zmieniło. Jeszcze do niedawna z baszt zamku Savoiów widać było okręty z odległej Hermudii, co eskortowały żywność i uzbrojenie do Velletrii. Pewnego kwietniowego poranka jednak wdrapujący się na wieżę żołnierze nie dostrzegli znajomych masztów. Następnego dnia także. Po tygodniu zaczęły w mieście plotki chodzić. Tłuszcza różne teorie miała. A to, że Hermudowie zaraz przyłyną, teraz tylko na statkach będą żołnierze Wilhelma co uwolnią miasto. Inni bardziej pesymistycznie zapowiadali zdradę Hermudów. Jak było naprawdę, nikt w Velletrii nie wie, bo wkrótce na horyzoncie pojawiły się znowu maszty. Te jednak miały już inne chorągwie. Miasto straciło ostatnie okno na świat. Flota republikańska przybyła. Ludzie zdali sobie sprawę, że z tym momentem zaczęło się prawdziwe oblężenie, a oni zostali pozostawieni sami sobie.

      Tymczasem na północ od Velletri mieściła się prowincja Savoiów, która to też wiele widziała. Wraz z upadkiem Palatynatu, który patronował Marchii Savoi w rozsypkę poszła wszelka lokalna administracja. Do głosu zaczęli dochodzi znowu zwolennicy Filiberta. Jednak szybko znowu musieli się zacząć ukrywać, bo do prowincji przybyły jednostki wycofanej z Sternwaldu Konarmii przemianowanej na Korpus Savoi. Cacciatore z Republiki zaczęli wprowadzać pod ich egidą rewolucyjne porządki, wieszając tych, którym „udowodniono” popieranie reakcjonistów, a majątki po nich rozdzielać pomiędzy proletariat. Jednak nie idzie im łatwo ten proceder. Savoia była matecznikiem dynastii i jako taka ma ludność, która niezbyt chętnie patrzy na ten czerwony terror. Patrole wysłane do odległych wsi potrafią znikać, a urzędnicy Repubblicy nie wystawiają nosa poza mury największych miast bez obstawy zbrojnej. Problemem też są emigranci z północy. Kiedy Palatynatu upadł, a kraj został podzielony wielu stwierdziło, że nie zamierza żyć na tej solickiej północy. Dlatego na drogach południa liczne są grupy byłych żołnierzy czy innych uciekinierów. A oni nie zawsze przyjacielsko witają wysłanników Repubblicy, co chcą upaństwowić resztki ich dobytku. To wszystko sprawia, że można stwierdzić, że Savoia jest tylko pod nominalną kontrolą republikanów.

      Troszeczkę lepsza sytuacja jest w Velletrii, gdzie Cacciatore korzystają z osłony Armii Pizzy. Jednak i tu trzeba ludność często pacyfikować przy użyciu zaprzyjaźnionych żołnierzy, a oni pacyfikować lubią. Dlatego i tam daleko jeszcze do wprowadzenia stałej administracji, a działania lokalnych urzędników bardziej przypominają grabież niż wprowadzanie rządów prawa. Jednak do Naczelnika Ludu trafiła też pozytywna wiadomość. Toscana, która to od długiego czasu już wykazywała tendencje republikańskie z radością przyjęła nową władzę.

      • Toscana Externa de facto włączona do Repubbliki.
      • Zamyka się oblężenie Velletrii.
      • Savoia częściowo kontrolowana przez adminsitrację Repubbliki.
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3401
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 26 lip 2018, 23:45

    Liga z Grummond, 535 RS

      Wojna na północy trwa - darzące siebie wzajemnie szczerą nienawiścią Connaht i Grummond rzuciły się sobie do gardeł. Podczas gdy na kontynencie trwają walki między głównymi zainteresowanymi, Dunthainowie, choć zaangażowani w wojnę w Generii postanowili wspomóc swoich connahtyjskich sojuszników. Flota klanów ruszyła do Grummond, aby łupić terytoria Ligi - tam paliła, grabiła, mordowała, gwałciła i porywała owce. Wielki Kapłan Ligi ograniczył się do wezwania ludzi do ucieczki z przybrzeżnych osad - a posłańcy informowali również, że ci którzy zmuszeni zostali do ucieczki i utracili swe domy, otrzymają ziemię w Connaht... Gdy ta już zostanie zdobyta (a nie wydaje się aby miało to rychło nastąpić). Nietrudno się domyśleć że najczęstszą reakcję słyszących to była powszechna wesołość - było to bowiem uosobienie starego grummondzkiego przysłowia o dzieleniu skóry na niedźwiedziu...

      Wieści jednak przemieszczają się wolniej niż okręty łupieżców - wiele osad zostało więc złupionych zanim dotarło do nich ostrzeżenie. Im jednak dalej na wschód, tym więcej ludzi zdołało umknąć przed grabieżcami - jednak Frostblad zostało solidnie złupione, a w Isdalen choć tam ostrzeżenie zdołało dotrzeć na czas - to wielu nie udało się umknąć. O wiele lepsza była sytuacja w Doomvall, gdzie ewakuację przeprowadzono skutecznie.

      • Flota Dunhain łupi wybrzeże Grummond.
      • Udało się ewakuować prowincje Isdalen i Doomvall.
      • Powszechna wesołość z uwagi na obietnice nadań ziemskich na niezdobytych terenach
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9333
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 30 lip 2018, 14:57

    Connaht, Dunthain, 536 RS

      Z północy docierają interesujące wieści o wydarzeniach mogących zmienić równowagę polityczną nie tylko północnej części kontynentu - ale możliwe, że i całego Imperiusa. W Mehirze podpisany został akt unii między Rzeczpospolitą Dunthain i Ludem Connaht - tym samym tworzący ponadpaństwowy związek Cónaidhm. Kraje w niej złączone mają wspólnie prowadzić politykę zagraniczną i wojny - zniesione mają być też wszelkie cła i ograniczenia w handlu między oboma krajami (powołana została również wspólna kompania handlowa). Na bieżącą chwilę trudno powiedzieć jaki będzie pełny zakres unii - to bowiem określi mający niedługo zebrać się pierwszy parlament. Najwyższą władzą Unii będzie Wysoki Sejm, w skład którego wchodzić będą przedstawiciele Wielkiego Kapłana (jak i on sam), Małej Rady i Rady Dziesięciu (a więc znajdą się tam i przedstawiciele Protektorów) oraz klanów Dunthain i Connaht, przy czym liczba delegatów klanowych nie jest dokładnie określona - wiadomo tylko że zależeć ma od liczby członków danego klanu. W ten sposób znaczącą przewagę liczebną uzyskałyby klany z Dunthain... Dotychczas podpisane przez kraje unii traktaty pozostają w mocy, a oba państwa miałaby wolność w zawieraniu "pomniejszych umów" co tworzy niejaką rysę we wspólnej polityce zagranicznej.

      Unia jest ponoć pomysłem Wielkiego Kapłana - który w sytuacji najazdu Grummond i ciągle tlącego się konfliktu z Arreatem znalazł się w poważnej potrzebie znalezienia nowego sojusznika - silne Dunthain może odstraszyć wrogów, a lepsze relacje z Arreatem które miała do tej pory Wspólnota dają nadzieję na odprężenie we wzajemnych stosunkach. Wraz z powstaniem potężnego bloku rodzą się jednak pytania - co dalej? Niewielu wierzy, że Cónaidhm pozostanie neutralne - a jej pozycja w regionie będzie na tyle silna, że może zastąpić Generię w roli regionalnego mocarstwa (którą to rolę Generia utraciła już dawno). Wielu wskazuje na to, że Unia może spróbować zmiażdżyć odszczepieńców z Grummond lub ruszyć przeciw rosnącemu w siłę Naggaroth. Pytaniem jest też, co na to Arreat, który nadal pozostaje bardzo silnym państwem regionu... Czy król Borax będzie tolerował powstającego u jego boku potencjalnego rywala?

      Dla Connaht unia jest zbawienna - jednak w samym Dunthain nie brakuje wątpliwości. Ustrój Rzeczpospolitej choć miał swoje lepsze i gorsze dni, trwa od wielu, wielu lat, opierając się na wypracowanym dawno temu kompromisie między republikanami i protektorami. Pojawienie się w równaniu pełnoprawnego, dziedzicznego monarchy - Wielkiego Kapłana, znacząco zaburza tradycyjną równowagę. Choć oba kraje pozostać mają niezależnie w sprawach religii, to niewykluczonym jest również wzrost napięć między coraz liczniejszymi we Wspólnocie solitami, a twardo stojącym przy wierze przodków Connaht (posiadającymi ponadto własne, odmienne tradycje). Powstanie nowych, wspólnych urzędów również może doprowadzić do osłabienia którejś z frakcji w Rzeczpospolitej - a wszystko to grozi niepokojami, jeżeli któraś strona zostanie osłabiona, lub poczuje się zagrożona. Wielu postrzega jednak unię jako tryumf Dunthain - kolejny, po zmiażdżeniu Generii. Rzeczpospolita pławi się w chwale u szczytu swej potęgi... Co jednak będzie dalej? Tego nie wie nikt.

      • zawarta zostaje unia między Rzeczpospolitą Dunthain a Connaht
      • powstaje regionalne mocarstwo, które jednak może mieć problemy z konkurentami i niepokojami ustrojowymi (a potencjalnie także religijnymi)
      • rozpoczyna się pierwszy wspólny sejm, który doprecyzuje działanie Unii
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość