***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Kronika

Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Kronika

Postautor: Skryba » 08 sty 2018, 20:27

*~*~*
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 22 sty 2018, 10:35

    Velletria, 517 RS

      Niemożność kapitana ludu Rinaldo della Valetty do popchnięcia rewolucji także w kierunku wschodnich rubieży Velletrii, obecnie jedynych terenów pod kontrolą króla Amadeusza V di Savoia sprawiła, że obie strony - bardzo niechętnie - podpisały rozejm. Działo się to dwa lata temu, czas zawieszenia broni ustalono natomiast na pięć lat. Obie strony tego konfliktu nie zamierzają rezygnować ze swoich ambicji. Kapitan Rinaldo musi ukuć jeszcze sławę swego imienia i ugruntować rewolucję, która dotychczas karmiła się głównie wojną i przemocą, natomiast Amadeusz w planie minimum - utrzymać się we wschodnich prowincjach, w planie maksimum - odzyskać zachodnie. Zarówno della Valetta jak i di Savoia szukają sojuszników w nadchodzącym starciu, na którego wybuch można liczyć za trzy lata, jeśli nie wcześniej - rozejm można wszak złamać. Tacja, Palatynat, Hermudowie a nawet Fryslanowie mogą patrzeć z zainteresowaniem na rozwój wydarzeń. Każde z tych państw może niemało zyskać na wojnie...

I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 30 sty 2018, 10:49

    Arreat, 518 RS

      Podpisy zostały złożone. Pieczęcie przybite. Traktat Rodowy, zawarty między królestwem Arreat a ludem Connaht, wszedł w życie. Układ, mimo że składający się tylko z trzech punktów, zmienia sytuację geopolityczną regionu. Oba kraje zawarły sojusz zaczepno-odporny, przypieczętowany małżeństwem Torina Boru z Sonją zwaną Czerwoną. Wielu dyplomatów Imperiusa zgodnych jest, że wzmacnia on północny Arreat w jego rywalizacji z południowym Arreatem. Konflikt, bardzo zażarty, swoimi początkami sięga piątej dekady V wieku kalendarza solickiego. Wtedy to, państwo dotąd pogrążone w głębokiej wojnie domowej i rozbiciu, zostało zjednoczone przez dwa plemiona- Langris, na północy i Targos, na południu, którego władca ogłosił się dodatkowo królem całego kraju. Langris odmówiło uznania tytułu przeciwników z południa, co spowodowało wybuch tzw. wojny czterdziestoletniej (460-500). Była ona serią wypraw wojennych i odwetowych, które spustoszyły wielkie połacie terenów oraz zakończyły życie wielu. Pokój zapewnił dopiero traktat z Harrogath, utrzymujący status quo. Odtąd oba państwa zbroją się i szykują do ostatecznej rozprawy z przeciwnikiem. Jak na razie, wydaje się że to północny Arreat osiągnął przewagę- zdobył silnego sojusznika, który nie tylko ubezpiecza mu flankę, ale prawdopodobnie wspomoże go zbrojnie. Ta sytuacja zmusza południowy Arreat do ofensywy dyplomatycznej. Niedługo na wiele dworów Imperiusa mogą przybyć dyplomaci od rodu Targos.

I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3426
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 01 lut 2018, 21:45

    Szlak Dalekowschodni, 518 RS

      Pieniądz lubi spokój, aby dobrze funkcjonować.” takie banalne zdanie wypowiedział kiedyś pewien mało znany filozof z Cesarstwa Solaroi... jednak historia pokazuje, że czasami najbardziej banalne sentencje oddają najwięcej prawdy. Kiedy pojawiły się pierwsze pogłoski o tym, że Wielki Khan zwołał liczne zastępy od razu szepty zaczęły przekazywać sobie pogłoski wzdłuż całego szlaku Dalekowschodniego. Kupcy w części więc szybko postanowili wyprzedawać swój towar, albo przenosić się na inne szlaki. Mało kto jest takim ryzykantem by podróżować teraz przez stepy bez większej obstawy. Tracą na tym przede wszystkim targowiska Skrat-Zhufgurd i Dolnego Amboise, gdzie towary przywożone ze wschodu stanowiły pokaźną część obrotu tamtejszych straganów. Cierpi jednak także szkatuła Khana, którego urzędnicy nie mogą już pobierać ceł z licznych karawan. Ciekawe czy łupy jakie przywiezie z sobą horda zrekompensują straty?

      • -2,5% handlu w prowincjach Szlaku Dalekowschodniego
      • -10 WH w Skrat-Zhufgurd
      • -15 WH w Dolne Amboise
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3426
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 01 lut 2018, 22:37

    Morze południowe, 518 RS

      Od czasu niesławnego dyktatu savoiskiego, Velletria pozostaje na skraju wojny. Wielu zadaje sobie pytanie nie czy, a kiedy jej sąsiedzi spróbują siłą odebrać niezależność temu niewielkiemu kraikowi. Na razie jednak wszystkie strony ograniczają swoje działania jeno do słów, choć wystarcza to do tego, aby atmosfera na targowiskach południa stawała się coraz bardziej napięta. Kupcy nadal podróżują na zagrożonym obszarze, jednak każdy wyczekuje dnia, gdy trzeba będzie zwinąć interesy i uciekać jak najdalej od armii, niezależnie pod jakim znakiem maszerują. O ironio najgorzej wychodzą na tym wszystkich kupcy z... Hermudii. Po pogromie kupców w Velletri, nadal nie odzyskali oni swojej pozycji na tamtych rynkach, zaś mniejsze lub większe szykany sprawiają, że są odcięci od szlaku wiodącego przez domeny Savoioów. Tym samym cierpi ich handel z północą, zwłaszcza w przypadku towarów luksusowych. Najbardziej niezadowoleni są z tego możni z południowych wysp, przyzwyczajeni do pewnego poziomu życia... Za odpowiednią cenę, nie zaś paskarską stawkę, jakiej żądają kupcy wybierający długą drogę na około!

      • -1% handlu na Wyspach Solaryjskich i na Elbie
      • -3% stabilności na Wyspach Solaryjskich
      • -5 WH w Velletri
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 09 lut 2018, 13:43

    Despotat Millingów, 519 RS

      Smoliście czarna noc zapadła nad światem gdy zebrali się chanowie północy i południa, dwóch wielkich ord wschodu, nagajskiej i yusseriańskiej, by świętować wspólne zwycięstwo nad tchórzliwymi mieszkańcami kamiennych zamków zachodu. Wiktoria sił ordyńców nad Millingami rozniosła się po świecie szerokim echem, przywodząc solickich kapłanów do pomst wygłaszanych wiernym o „gniewie Boga Wcielonego w ciele skośnookich barbarzyńców”, dyplomatów zaś sąsiadujących z despotatem krajów do zdwojenie wysiłków w celu dowiedzenia się, na kogo do tej pory niepowstrzymana horda miałaby ruszyć. Wraz ze zwycięstwami sił wschodnich w despotacie przybyły bogate łupy. Szczególnie duży, obfity jasyr udało się wziąć Nagajom, którzy nie wzięli większego udziału w taktycznym starciu z bojarskimi siłami Millingów. Fakt ten nie uszedł uwadze Yusserian, których łupy, ze względu na zaangażowanie w wojnę, okazały się dużo mniejsze. Niesnaski te jednak nie przeszkodziły przywódcom ord w spotkaniu się i świętowaniu razem odniesionego zwycięstwa.

      Prawdziwa niespodzianka nawiedziła obóz nogajski dopiero kolejnego ranka. Jedna ze szczególnie gorliwych niewolnic chana Czabataja chciała zasłużyć na większe jeszcze łaski swego pana – może udział w zrabowanej biżuterii bojarskich żon? – wkradając się do jurty właściciela krótko po świcie.

      Alarm podniósł się natychmiast. Strażnicy, przywołani wrzaskami kobiety, wdarli się do jurty, gdzie, na skrwawionym klepisku, spoczywało ciało chana Czabataja, wpatrujące się w dal niewidzącymi oczami.

      Chaos ogarnął obóz sprzymierzonych ord w kilkanaście uderzeń serca. Głowy zaczęły spadać z karków najpierw sług i niewolników, a potem, zanim ktokolwiek zdołał opanować sytuację, co ważniejszych nagajskich przywódców. W walce o władzę nikt nie marnował czasu. Yusserianie przezornie wycofali się prędko do swojej części obozowiska, nie uniknęli jednak rzuconych w gniewie oskarżeń, polała się krew – na razie niezbyt znacząca krew. Podejrzanych jest mnóstwo. Któż był autorem tego krwawego dzieła? Nikogo ze sprawców nie udało się ująć. Oczywiste podejrzenia padły wpierw na Millingów, potem na Ambozyczyjków, a potem na wszystkich innych, w tym na Yusserian - którzy dopiero co żądali audiencji u chana w obstawie wielu gwardzistów i zbrojnych. Atmosfera w obozowisku osiąga punkt wrzenia, walki i bójki między zazdrosnymi o jasyr sojuszników poddanymi ka-chana a Nagajami nasilają się, a tymczasem nagajscy wodzowie zbierają się w wielkiej jurcie by radzić nad dalszym losem ordy, nowym przywódcą i tym, co uczynić w sprawie toczącej się wojny… pytanie co uradzą i czy nikt nie będzie im przeszkadzał. Może dojść nawet do złamania przymierza z Yusserianami i powrotem z jasyrem do domu. Millingowie nie mieliby raczej nic przeciwko temu.

      • zamordowano chana Nagajów Czabataja
      • podejrzanych jest wielu, w tym sojuszników - Yusserian
      • zgromadzenie Nagajów wybierze nowego chana, ten zaś zdecyduje czy dalej uczestniczyć w wojnie
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 11 lut 2018, 17:23

    Chanat Nagajski, 519 RS

      Wygląda na to, że wiele jeszcze księżyców przejść będzie musiało nad światem nim ordyńcy z Wielkiego Stepu zakończą sprawy związane z ostatnim najazdem na zachód, który rozpoczął się kilkanaście miesięcy temu i jak na razie wydaje się być dużym sukcesem. To znaczy, dużym sukcesem przynajmniej jednej ze stron… Yusserianom, po niezbyt spektakularnym ale bardzo zyskownym zwycięstwie nad częścią wojsk despoty Millingów, udało się wynegocjować szybki, korzystny układ pokojowy, który być może lepiej byłoby nazwać rozejmem. Rozejm ten, co nie stanowi żadnej tajemnicy, nie zadowolił wielu spośród żądnych dalszych łupów ordyńców, nie w smak jest też myślącym w kategoriach świętych wojen (czy też, jak nazywają je Ambozyjczycy, kołomyj) rycerzom z zachodu, którzy wybrali się na wyprawę by pomóc braciom w wierze z drugiej strony Morza Centralnego. Ważniejsze jednak, że zmiana konfiguracji politycznej w regionie przyniesiona układem z Despotatem nie objęła w praktyce drugiej z ord biorących udział w inwazji. Nagajowie nie dość, że zostali wykluczeni z rozmów pokojowych, to na dodatek bardzo niedawno stracili swego chana – w bardzo nieszczęśliwych okolicznościach ponadto, by rzecz ująć łagodnie…

      Śmierć Czabataja nie mogła przyjść w gorszym dla Nagajów momencie. Technicznie rzecz biorąc rozejm między solitami a ordyńcami daje im silną pozycję, w praktyce jednakże ludzie zachodu nie traktują ich jako strony układu. Nagajowie, nawet pozbawieni obecnie ośrodka decyzyjnego i szarpani od wewnątrz torsjami związanymi z zabójstwem chana, zdołali skoordynować się na tyle by zacząć powoli wycofywać się z terenów Despotatu, ciągnąć za sobą bogaty nadal jasyr. Są jednak bezwstydnie podskubywani przez dużo bardziej lotnych Yusserian, co nie powinno dziwić biorąc pod uwagę tradycyjnie napięte stosunki między rywalizującymi ordami. Co gorsza, Nagajów jako wroga wciąż traktują Millingowie i ich sojusznicy, depcząc im po piętach i co dość jasne szykując się do ataku.

      Ta napięta atmosfera przekłada się bezpośrednio na proces wyboru nowego chana – nie ulega bowiem niczyjej wątpliwości, że musi on możliwie prędko nastąpić. W tej chwili, na tyle na ile da się to wywnioskować z cokolwiek chaotycznych posunięć wycofujących się ordyńców, poważnych kandydatów do tytułu jest trzech. Pierwszym z nich jest młody wódz imieniem Menli, nie ukrywający swoich proyusseriańskich zapatrywań na przyszłość ordy. Szepcze się tu i tam, że jego silna pozycja wynika tylko i wyłącznie z dużej zręczności Yusserian w kupowaniu sobie opinii i żyć osób mających coś do powiedzenia w sprawie elekcji, młody Menli jednakże sam też sprawnie pracuje na swój status, głównie szybko wywijając szablą i celnie strzelając z łuku. Drugim z kandydatów jest Sachin, znany i doświadczony nagajski wojownik, prywatnie przyjaciel i brat krwi zmarłego niedawno w podejrzanych okolicznościach chana – to on właśnie uśmiercił w przypływie szału nieszczęśliwą niewolnicę. Jest zasadniczo zwolennikiem dalszej wojny, uważając ją za konieczność – podobnie za konieczność uważa dalszy sojusz z Yusserianami. Ma tradycyjne poglądy na układ polityczny między ordami, tj. jest zwolennikiem jest ścisłej rozdzielności, co podoba się starym Nagajom. W praktyce jest kontynuatorem polityki Czabataja. Trzecie z ważnych imion to imię Dewleta, też wojownika, choć nieco bardziej wyrobionego – spędził czas jakiś jako poseł zamordowanego wodza. Od Sachina odróżnia go głównie to, że jest orędownikiem pokoju, chce obecnie jak najszybszego rozejmu z Millingami. Podobnie jak Dewlet obawia się ingerencji Yusserian w wewnętrzne sprawy Nagajów, dodatkowo nie uważa za nic zdrożnego by sojusze odwrócić.. wszak Yusserianie zbyt mocno unoszą głowy ostatnio. Reszta kandydatów do urzędu chana to póki co płotki, szybko zmieniająca się sytuacja wewnętrzna nie zapowiada też, by miało się to zmienić – chyba, że poleje się krew.

      Noc wyboru nowego chana ordy nagajskiej zbliża się nieubłaganie. Wszyscy ci, którzy chcieliby jakoś wpłynąć na ten wybór powinni zadziałać szybko, gdyż z pewnością przed życiem nowego księżyca Nagajowie będą mieć nowego przywódcę. Czas pokaże, czy podążą za nim na dalszą wojnę, czy skierują się z nim do domu i jak ułożą się stosunki w rejonie Morza Centralnego.

      • w walce o chański tron Nagajów wyłoniło się 3 poważnych pretendentów, każdy prezentuje inną linię polityki
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3426
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 11 lut 2018, 23:08

    Ka-Chanat Yusseriański, 519 RS

      Oblężenie Perejesławia przypominało bardziej wielkie targi niewolników niż obóz wojskowy. Nagajowie wymieniali się łupami,przebierali w niewolnicach. Słowem,ubijano istne interesy życia. W tym samym czasie Yusserianie mogli jedynie przyglądać się bogactwu ich sąsiadów,rozsierdzając się i lecząc swe pobitewne rany. Śmierć nagajskiego Chana przybyła niespodziewanie,zaraz przed jego śmiercią niektórzy z Yusserian podważali autorytet swojego wodza „Nagrodą za walkę u Bortachikhan’a jest śmierć i cierpienie,a u Czabataja gołe baby i świecidełka ” – tak śmiały twierdzić najtęższe umysły spośród szlachetnych najeźdźców ze wschodu. Jednak wraz ze śmiercią tego drugiego,Yusserianie stracili swój najnowszy obiekt westchnień. Niektórzy z bardziej odważnych (bądź po prostu porywczych) sugerują,że lepiej będzie podążać za którymś z nagajskich pretendentów,niż za Ka-chanem - w końcu ci pierwsi nie kazali im zabić swoich własnych zdobyczy,a prawdopodobnie nawet nie śmieliby wydać takiego rozkazu. Dodatkowo reszta łupów miała w dużej mierze zasilić skarbiec Ka-chana.

      • Rośnie niezadowolenie wśród ordyńców Yusseriańskich.
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Ellahar
Posty: 3426
Rejestracja: 09 lis 2016, 20:23

Re: Kronika

Postautor: Ellahar » 12 lut 2018, 13:00

    Północny-wschód Imperiusa, 519 RS

      Mieszkańcom słonecznego południa ziemie na północ od Morza Centralnego wydają się być prawdopodobnie piekłem na ziemi - rozległe, wyżynne połacie ziem pokryte w większości lasami, gdzie pośród dumnych, rzeźbionych menhirów mieszkają dziwaczne ludy czczące bogów i stwory dziwaczniejsze nawet niż tysiąc duchów Sjudaleńczyków i Generyjczyków. Nie to jednak wydaje się najstraszniejsze, bynajmniej. Przeraża przede wszystkim pogoda. Dla południowców zimy na północy są mroźne i długie, ciemne i śnieżne, inne zupełnie niż na spokojnym południu. Przekonanie to nie jest zupełnie niesłuszne. Faktycznie, okresy dość ciepłe by wygodnie i bezpiecznie wypasać liczne stada są na ziemiach ludu Connaht czy na terenach należących do ligi z Grummond rzadkie, im dalej na północ tym rzadsze. Cóż, jednak czasem liczni bogowie uśmiechną się nawet do ludzi północy. Czy to za łaską słońca - boskiego słońca, jak powiedzieliby Tacyjczycy - czy to z powodu przypadku, nowych, cieplejszych prądów morskich, czy to z powodu inaczej świecących gwiazd, wiosna na północnym wschodzie była w tym roku wyjątkowo długa, słoneczna i obfita w szczęśliwe, pogodne dni. Jesień, jakby onieśmielona, przyszła bardzo późno, a zima okazała się nad wyraz łagodna - tak bardzo, że gdzieniegdzie po raz pierwszy od pokoleń nie spadł śnieg! Stada rozrosły się dzięki temu wspaniałemu urodzajowi. Co za tym idzie mięso i wełna zalały północne rynki, które, nieprzygotowane na taki uśmiech losu, niezbyt mogą sobie z tym poradzić. Tkalnie i szwalnie pękają w szwach, a kupcy prowadzący swój handel na szlakach zachodnich zbijają małe fortuny, większość tych dóbr bowiem spławiana jest rzekami właśnie na zachód, przez ziemie Dunthainów dalej do Generii, Sjudaleny i Naggaroth. Kolejne lata pokażą, czy ta zmiana klimatu potrwa dłużej.

      • Wzrost WH w Connaht, północnym Arreacie i Lidze z Grummond
I1: Epiria/Zakon św. Joneasza | I2: Communio Angelorum/Westuria/Uther | I3: Antiochea | I4: Angelon | I9: Civitas Ordinum | I10: Zerruko | I11: La Repubblika/GM
Awatar użytkownika
Skryba
Posty: 9394
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:43
Lokalizacja: Kraków
Kontaktowanie:

Re: Kronika

Postautor: Skryba » 15 lut 2018, 10:53

    Chanat Nagajski, 520 RS

      Bitwa w obronie Ordy przed niespodziewanym pościgiem Millingów, Ambozyjczyków i Naugrimów zadecydowała o wyborze chana.

      Sojusznicy postanowili sprytnie zinterpretować traktat pokojowy, w ten sposób, że to Yusserianie zawierają pokój z nimi, a nie że oni zawierają go z sojuszniczymi ordami. W ten sposób Nagajowie zostali wykluczeni z traktatu i teraz Yusserianie tylko prawem miecza mogą dochodzić sprawiedliwości. Z drugiej strony dostali bogate łupy oraz trybut, a Millingowie poza zinterpretowanym punktem respektują postanowienia traktatu wzorowo. Nagajowie, którzy tracą ziemie pod wypas na rzecz sąsiadów od dziesięcioleci, mogą być osamotnieni w swojej być może ostatniej walce. Tym bardziej wybór Chana jest tu kluczowy.

      Kandydatów było trzech - Menli, Sachin oraz Dewlet. Menli otrzymał duże wsparcie od Yusserian, ale nie dość, że źródełko w końcu wyschło (czyżby zmiana decyzji Ka-Chana?), to sam wódz został raniony w bitwie i przegrał swoje starcie. Ordyńcy ceniący nade wszystko sprawność fizyczną i kunszt wojenny nie mogli wybrać kogoś, kto poniósł klęskę i nie jest w stanie (póki co) walczyć, leżąc w jurcie i lecząc rany.

      Sachin, który gwarantował kontynuację polityki Czabataja również poniósł porażkę i to o tyle dotkliwszą, że Naugrimowie zadali mu spore straty. Chociaż sam uszedł cało, to nie wpłynęło to dobrze na jego prestiż. Dodatkowo wielu ordyńców wini Czabataja za obecny stan rzeczy. Nagajowie wszak wsparli Yusserian, a ci okazali tylko niewdzięczność, zawiść, a teraz nie pomagają odeprzeć solitów, zadowalając się sutym trybutem.

      Największe szanse miał zatem Dewlet, chociaż jego wizja polityczna jest bardzo, bardzo kontrowersyjna. Skrajnie antyyusseriański, w czasach, gdy pomoc od Ka-Chana jest kluczowa, dowiódł jednak swojego kunsztu wojennego. Od razu zyskał tym tradycjonalistów, którzy układali peany na temat jego manewru w którym rozbił i wybił kwiat ambozjańskiego rycerstwa. Przypominał tym wyczyny pierwszych wielkich chanów, którzy upokorzyli wiele ludów Morza Centralnego. Dewlet zasugerował zmianę sojuszy - być może trzeba dogadać się z wrogami i odkuć się gdzie indziej. Jeśli to nie pomoże, być może trzeba zwrócić się do Andrahatu czy Arreatu. O ile tamtejsi władcy również nie poczują się skuszeni ziemiami nomadów i wytępieniem Nagajów.

      Głosowanie kurułtaju zasądziło, że to Dewlet zostanie nowym chanem. Chociaż Sachin zebrał sporo głosów, to przebieg bitwy zadecydował o zwycięstwie Dewleta. W geście łaski nowy chan darował życie swoim oponentom, chociaż wygnał możnych kupionych przez Yusserian. Od razu zabrał się też do porządków, które w jego mniemaniu, uratują Nagajów od zguby.

      • nowym chanem Nagajów zostaje Dewlet
I1: Kintore, I2: Arges, I3: Thanlocke, I4: Hazarlarim, I5: Karia, I6: Larraine, I7: Finsternis, I9: Samarkanda, I10: Teredon, I11: Dunthain/GM

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość