***

Rekrutacja do edycji XII Imperiusa wystartowała pod tym adresem: http://imperius.chilioi.webd.pl/index.php

***

Zapraszamy do ImperWiki

* * *
Koniec edycji XI (finalna tura 544), trwają przygotowania do startu edycji XII.

Wydarzenia

Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 08 maja 2017, 21:40

Królestwo Dredżów
68 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

hqdefault.jpg


Końcówka pióra zaskrzypiała, kreśląc ostatni, zawiły znak na pergaminie. Trzymająca ją ręka cofnęła się, a jej właściciel raz jeszcze przyjrzał się swojemu dziełu. Podpis wysłannika samego Maharatszy musiał być wszak idealny, dlatego minęła jeszcze dobra chwila, nim pióro powróciło do kałamarza. Zgromadzeni w wielkiej sali odziani w grube, futrzane ubrania Udmurgowie i opatuleni w rytualne szaty przedstawiciele teredońskiej Świątyni odetchnęli z ulgą. Wraz z ostatnim podpisem, złożonym pod Drugim Pokojem z Taralath, zakończyła się pewna epoka. Epoka upadku czarnego państwa Dredżów.

Początku wydarzeń, których zwieńczania jesteśmy właśnie świadkami, należy dopatrywać się dziewięć lat wcześniej, gdy król Dredżów Rolf "Jagermajster" Jotunsen postanowił zainterweniować w rozgrywającej się na południe od jego państwa wojnie zestyjskiej. Sytuacja nie wyglądała wówczas dla jego państwa groźnie, a jako władca wyzwoleńców, nie mógł on tolerować kolejnej agresji państw niewolniczych na D'Armoraux, będące jednym z niewielu państw, gdzie takowy proceder jest zakazany. Wojska Dredżów ruszyły więc do będącej w poprzednich latach przedmiotem sporu Mithily, którą bez walki zajęli, łącząc się następnie z wojskami zestyjskimi i armoryjskimi. Jednocześnie ich flota wspierana przez zgrupowanie wojsk lądowych ruszyła bezpośrednio na Maharatszę, doznając jednak sromotnej porażki z rąk miejscowych obrońców. Inaczej stało się w Teredonie, gdzie ich armia splądrowała centralne ziemie Świątyni, przetaczając się przez nie niczym istna plaga szarańczy. Wszystko zaczęło psuć się w roku 61, gdy Zestowie zmuszeni zostali do stawienia czoła Falklenidom w wąwozach Saary, stając do słynnej już bitwy przeciwko Al-Habbasowi. Wówczas to dotychczas zwycięska armia Mundzia Mogattiego została otoczona podczas odwrotu ze złupionych terenów i całkowicie rozbita, bądź wzięta do niewoli. Jednocześnie wojska Maharatów zdołały wkroczyć do Ujścia Ormsy, zajmując pierwsze dredżyjskie terytoria i przenosząc wojnę na ich własny teren. Wobec konieczności odparcia rumijskiej agresji u Zestów, oznaczało to, że Dredżowie zostali całkowicie odizolowani od swych dotychczasowych aliantów i musieli od tej pory de facto toczyć oddzielną wojnę. Przez cały rok 62 i 63 czarni wojownicy odpierali ataki południowego sąsiada, skutecznie pokonując dwie zaczepne wyprawy, nie będąc jednak w stanie przejść do ofensywy. Pogarszająca się sytuacja skłoniła w końcu króla Rolfa do zawarcia Układu Algońskiego, będącego w praktyce sprzedażą Zerrukinom części własnych terytoriów. Być może pozyskane w ten sposób pieniądze miały posłużyć do ostatecznego odparcia Maharatów - przeszkodziła temu jednak nagła agresja ze strony Republiki Udmurgii, której oddziały niespodziewanie wkroczyły do Irgwini, zajmując ją. Niespełna rok później Zerrukiński dowódca i brat króla-boga nadzorujący wypełnienia postanowień układu Algońskiego wykorzystał pretekst rzekomej prowokacji ze strony dredżyjskiego garnizonu twierdzy Hamlet do zajęcia tego zamku i marszu na stolicę Dredżów, Arheimar. Po stosunkowo długim, trwającym około pół roku oblężeniu, miasto poddało się, a król Rolf popadł w zerrukińską niewolę. Jednocześnie doszło do walk pomiędzy nacierającymi z dwóch stron Maharatami i Udmurgami, gdy ci pierwsi oblegli miasto zajęte wcześniej przez tych drugich. Z całego państwa Dredżów wolność zachowała jedynie flota, która też wobec utraty jakiejkolwiek władzy zwierzchniej szybko przekształciła się w bandę łupieżców i piratów. Na upadku czarnego państwa skorzystali nawet Punijczycy, dokonując niewolniczego rajdu i uprowadzając z Durdirst i Tumorsala wielu bezbronnych czarnoskórych.

Jednakże, choć królestwo Dredżów przestało istnieć, pomiędzy trzema zaborcami daleko było do zgody. Maharatowie wciąż oblegali Ormstrand z armią Republiki w środku, żądając opuszczenia ziem, które według nich, słusznie się im należały. Dlatego też, już w 65 roku z zerrukińskiej inicjatywy rozpoczęto przygotowania do Kongresu mającego rozwiązać wszelkie problemy i ustanowić nowy ład na gruzach pokonanego państwa, a zwącego się, od miejsca obrad, Kongresem Erromskim. Wszyscy delegaci zjawili się bez większej zwłoki i już w 66 roku przystąpiono do rozmów. Momentalnie jednak okazało się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, niżby się wydawało. Już sam początek kongresu obfitował w niewesołe wieści - podczas uroczystości rozpoczęcia zmarł bowiem zdobywca Arheimaru, słynny wódz i znakomity zerrukiński dyplomata, Juppiter Arrano Arima. Brak jego zdolności mógł być jedną z przyczyn tego, co później miało miejsce. Pierwszym problemem okazała się zdrada Gagana, maharackiego dowódcy, który zatruł dostarczaną udmurgijskiej załodze Ormstrandu żywność, nim odpowiednie ustalenia Kongresu doprowadziły do opuszczenia tego miasta przez armię Republiki. Zmarł też Gunnar Lucysewicz, książę Udmurgii, co doprowadziło do pewnego zamieszania w tym państwie, a w konsekwencji również w stanowisku jego delegacji. Jednocześnie dredżyjscy piraci poczynali sobie coraz śmielej, bezlitośnie łupiąc Inkerie i Irgwinie. Opanowanie kryzysów z tym związanych zajęło wiele czasu, a gdy się to w końcu udało, całym Kongresem wstrząsnął straszliwy mord na przedstawicielach Republiki, których niemal wszystkich wymordowano. Maharatowie, którzy najczęściej byli o to obwiniani, zdecydowali nawet o posłaniu własnej eskorty dla swych posłów, dając wyraz całkiem słusznej nieufności wobec zerrukińskiej gwarancji bezpieczeństwa, którą właśnie ktoś naruszył. Ostateczny kres Kongresu przyszedł jednak w roku 68, gdy zmarł król-bóg Zerrukinów, Ellatar II. Po jego śmierci i wobec położenia następcy tronu w tyverskiej niewoli, w kraju zaroiło się od pretendentów do tronu i sprawowania regencji, wśród których był także Ra Arrano Arima - główny zerrukiński dyplomata na Kongresie, zastępujący zmarłego brata Juppitera. Wobec takiego stanu rzeczy pozostałe delegacje opuściły Erromę, rezygnując z uczestnictwa w Kongresie. Zdawało się że groźba powrotu do zbrojnego rozstrzygnięcia konfliktu zawisła w powietrzu.

Stało się inaczej dzięki interwencji teredońskich kapłanów. Oni to bowiem zaprosili zwaśnionych Maharatów i Udmurgów do Taralath, gdzie w ciągu niecałego roku zawarty został przy ich mediacji Drugi Pokój z Taralath - traktat, w którym Republika i Maharatsza wzajemnie uznawały swe zdobycze na Dredżach, zawarły pakt o nieagresji i wyrzekły się wzajemnych oskarżeń. Podpisane porozumienie nie obejmowało jednak Zerruko, wobec czego dość prawdopodobnym wydawać się może kwestionowanie ich zdobyczy w przyszłości przez któregoś z sygnatariuszy traktatu. Póki co jednak, teredońska dyplomacja święcić może swój niemały sukces - w ciągu mniej niż roku zdołała zapewnić to, czego trwający niemal trzy lata kongres nie zdołał potwierdzić. Jakkolwiek by do tego nie podchodzić, jedna rzecz wydaje się już być bezsprzecznie ustalona - państwo Dredżów definitywnie przestało istnieć.

  • Ostateczny upadek Królestwa Dredżów
  • Na mocy Drugiego Pokoju z Taralath, Irgwinia przypadła Republice Udmurgi a Ujście Ormsy Maharaszcie a pokój zapanował między Maharasztrą a Republiką
  • Zerrukini wciąż „okupują” Pogórze Ormskie, aczkolwiek żaden oficjalny traktat nie uznaje tych ziem za zerrukińskie
  • Rolf "Jagermajster" Jotunsen jest w niewoli Ra Arrano Arima
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 10 maja 2017, 10:57

Hierokracja Bidadari
69 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

Obrazek


Młynek modlitewny monotonnie obracał się z cichym klekotem. Raz po raz, modlitwy dokonywane za jego pośrednictwem kierowały się ku Niebiosom i Boskiemu Dalajlamie. Tym razem towarzyszył mu jednak inny dźwięk. Wędrujący mnich, przechodził obok tarasów, gdzie pracowici chłopi w pokorze dbali o swe plony. Teraz, dzięki łasce Dalajlamy, otrzymali w tym pomoc - skomplikowany system kół przenosił wodę wyżej i wyżej... Szybciej nawet od pracowitych Bidadarczyków. Wielka była mądrość dalajalmy, że raczył wesprzeć swych poddanych tak wspaniałymi urządzeniami!

Młoty w kuźniach uderzały równomiernie, a żarna mieliły zboże na mąkę. Woda napędzała machiny, a te wprawiały inne w ruch. W idealnej harmonii koła przemieszczały się, a młoty uderzały, wygrywając symfonię kosmicznego porządku. Wszystko było tak jak powinno.

Przed wielu laty, dalajlama nakazał założenie Pałacu Rzemiosł - kompleksu, gdzie zgromadzono wiele z największych umysłów Imperiusa. Uczeni ci otrzymali za zadanie pracę na chwałę Hierokracji i Dalajlamy w zamian nie musząc martwić się o takie drobnostki jak utrzymanie czy pieniądze potrzebne na ich eksperymenty. Przez lata uczeni mężowie dostarczali raczej kurioza, odpowiednie do ubarwienia dnia dworu w Pałacu Potala niż mających jakiś praktyczny efekt. Uczeni mężowie, szukając sposobu na napędzenie swych mechanicznych cudów sięgnęli w końcu po siłę drzemiącą w płynącej wodzie. Dzięki ich połączonym wysiłkom zdołano stworzyć nowe, udoskonalone typy kół wodnych - które z rozkazu Syna Niebios nakazano budować na całej wyspie. Nowe koła wodne służą nawadnianiu wysoko położonych pól, osuszaniu bagnisk, napędzaniu młotów w kuźniach, żaren w młynach czy nawet napędzaniu ogromnych młynów modlitewnych, aby kręciły się bez najmniejszej przerwy, cały czas swymi obrotami wychwalając dalajlamę. Powszechne stosowanie kół wodnych pozwoliło na poprawienie wydajności wielu dziedzin rolnictwa czy rzemiosła, przyczyniając się do wzrostu produkcji. W dalekiej Bidadari nawet machiny pracują na chwałę boskiego władcy!

  • Wzrost wartości towarów w Hierokracji Bidadari o 7 pkt
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 23 maja 2017, 12:35

Królestwo Zestów
69 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


Złoto rządzi Imperiusem - to wie każdy. Zyski z ceł, opłat portowych czy królewskich monopoli są podstawą dochodu większości władztw Imperiusa - a na potędze handlowej swój dostatek zbudowała chociażby Punicja. Wojny handlowe są równie zaciekłe jak te tradycyjne - i czasem mogą skuteczniej i szybciej doprowadzić dany kraj do ruiny niż maszerujące przez niego zastępy wojowników.

W ostatnich latach "krajobraz" gospodarczy zachodniego i południowego Imperiusa uległ znacznym zmianom. Puniccy kupcy niemal całkowicie zdominowali handel morski, uzależniając od siebie gospodarczo kraje regionu - z których wiele nadal liże rany po długim okresie wojen w Armoraux. Miejscowi kupcy znacznie ucierpieli na kolejnych przemarszach wojsk, odrywaniu ludzi od pól czy nieczystych zagrywkach stosowanych przez okolicznych władców. Królestwo Zestów, choć ucierpiało w wyniku wojny i utraciło część swych ziem, nadal pozostaje bogatym krajem - dzięki kopalniom złota i położeniu, które czyni je kluczowym dla handlu lądowego, król Victor nigdy nie mógł narzekać na pustki w skarbcu. Teraz, gdy Zerruko rozdarte jest wojną domową, a na południu rosną niepokoje - zarówno na granicy jak i w miastach Rumy, pozycja Królestwa Zestów jeszcze bardziej wzrosła. Okazało się, że niewielkie królestwo jest kluczowe dla sprawnego prowadzenia handlu...

Kupcy z królestwa Zestów tym samym szybko zaczęli się bogacić - w przeciwieństwie do swych konkurentów z zachodu i południa, którzy musieli ulec przewadze Punijczyków - w samym królestwie obecność południowców jest raczej niewielka. Zestowie ruszyli więc na wielkie zakupy - w czym pomogło im złoto, którym hojnie szafowali przybysze z kraju Zestów. Zestyjscy kupcy, z królewskim błogosławieństwem zaczęli prowadzić działalność na rynkach sąsiadów - czasem formując w tym celu koterie, podobne do tych punickich rodów. Zestowie, hojnie sypiąc złotem zaczęli przejmować manufaktury w okolicznych krajach, kupować magazyny kupieckie i uzależniać od siebie gildie rzemieślnicze, które zbyt późno orientowały się, że ich majątek jest już właściwie własnością Zestów - a oni pracują dla obcych. Zestyjscy kupcy w tej chwili mają udziały we właściwie każdym zyskownym przedsięwzięciu w Maharasztrze, Teredonie, Kalifacie czy Udmurgii - należą do nich manufaktury słynnego spirytusu, kontrolują handel futrami czy kością słoniową - a wielu bogatych ziemian z Teredonu sprzedało swe posiadłości Zestyjskim kupcom - lub siedzi u nich w kieszeni. Karawany idące w głąb lądu, do Rumy i na północ są właściwie całkowicie pod kontrolą Zestów. Dzięki tak rozległemu wpływowi na gospodarkę, Zestowie mogą zalewać rynki południa swoimi wyrobami rzemieślniczymi (na czym bogacą się miejscowi rzemieślnicy), dodatkowo rujnując tych którzy nie weszli z nimi w kontakty. Wielu południowców znalazło się między istnym młotem i kowadłem - albo uzależnią się od Punijczyków, albo od Zestów.

Niewielkie królestwo staje się dominującą handlową potęgą centralnego Imperiusa - w tej chwili rywalizować mogą z nimi tylko Punijczycy, którzy zawsze skupiali się jednak na pośrednictwie - podczas gdy zestyjskie wpływy sięgają głębiej. W tej chwili próba wyrzucenia zestyjskich kupców mogłaby oznaczać dla sąsiednich władztw katastrofę - zresztą ci zawsze działali w pełni legalnie i nie można im zarzucić praktyk bardziej nieuczciwych od tych, które są zwyczajnym elementem handlu w tej części świata...

  • Wzrost wartości towarów w Królestwie Zestów o 20 pkt
  • Wzrost modyfikatora handlu w Królestwie Zestów o 10%
  • Spadek wartości towarów w Teredonie o 6 pkt
  • Spadek modyfikatora handlu w Teredonie o 3%
  • Spadek wartości towarów w Maharaszcie o 4 pkt
  • Spadek modyfikatora handlu w Maharaszcie o 2%
  • Spadek wartości towarów w Kalifacie Dżahila o 3 pkt
  • Spadek modyfikatora handlu w Kalifacie Dżahila o 2%
  • Spadek wartości towarów w Republice Udmurgi 2 pkt
  • Spadek modyfikatora handlu w Republice Udmurgi o 1%
  • Spadek wartości towarów w Imperium Północnorumijskim o 2 pkt
  • Spadek modyfikatora handlu w Imperium Północnorumijskim o 1%
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 26 maja 2017, 22:05

Teredon
70 Po.U.R.*

*po upadku Rumii


Zewsząd dochodziły gwizdy i buczenie. Chociaż zgromadzony tłum nie miał prawa znać z autopsji wydarzeń sprzed 70 lat, to pamięć o nich przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Podobnie w przypadku głównego bohatera widowiska: rozciągniętego łańcuchami w metalowej klatce króla Rolfa Jaggermeistera. Klatka powoli toczyła się do wielkiego wzgórza Świątynnego w Taralath, gdzie więźnia miał spotkać wiadomy, okrutny los. Tymczasem lżono go, rzucano też czym popadnie, chociaż strażnicy pilnowali, żeby czasem więzień nie został ukamienowany przed "wielkim finałem". Ostatni przeżytek państwa Dredżów miał odejść z tego świata w fantazyjny sposób.

Teredończycy nienawidzili Dredżów z całego serca. Wojna zestyjska dała tylko im powód, by ta nienawiść nigdy nie zagasła. Starcia o Ormsę, wsparcie bratnich Maharatów i wielka rejza Dredżów na Deltę budziły emocje. Chociaż Kongres Erromski okazał się fiaskiem, to Taralath zdołało dyplomatycznie doprowadzić do rozbioru państwa Dredżów, w nagrodę otrzymując cennego jeńca - samego króla Rolfa.
Od rana na wzgórzu mordowano w krwawym rytuale buntowników z Armoro, którzy uciekli do królestwa Zestów, ale szybko zostali wydani w ręce Świątyni. Ich krew stanowiła tylko preludium tych igrzysk, które wywracały żołądki cudzoziemców, nieobytych z głodem mordu rytualnego Teredończyków, narzuconego im przez Birwę. Buntownicy błagali o litość, ale nie mieli wielkiej widowni. Mieszkańcy Taralath i przyjezdni czekali u bram na spętanego króla niewolników, Jaggermeistera.

Obchody były bardzo uroczyste. Świątynia co roku przeznaczała duże sumy na organizację różnych ceremonii, ale teraz nadwyżki z poprzednich lat posłużyły do stworzenia pełnej pompy. Rozdawano żywność i napitki, zaproszono śpiewaków, tancerki, miasto płaciło za nocleg przybyszów oraz domy rozpusty. Stolica aż huczała od zabawy, a złożenie w ofierze Ostatniego Dredża było niesamowicie wyczekiwane.

Gdy już wyrwano serce ostatniemu buntownikowi getaryjskiemu, rozkuto klatkę i poprowadzono Rolfa w łańcuchach po wielu wysokich schodach wzgórza Świątynnego. Zapadła zbożna cisza, wszyscy czekali aż na samej górze Arcykapłan zada decydujący cios. Niektórzy niemal żałowali, że to dzieje się tak szybko. Widać organizatorzy również tak pomyśleli, ponieważ nagle dwóch pachołków zepchnęło brutalnie Rolfa ze schodów. Zaszczuty i pobity nie stawiał oporu i stoczył się jak rzucony kamień, zyskując nowe sińce i otwarte rany. Tłum eksplodował! Śmiano się, jeszcze więcej obrzucano wyzwiskami, wykrzykiwano co jeszcze można zrobić z Dredżem. Strażnicy podnieśli króla i kazali mu jeszcze raz się wdrapać na szczyt. Kilka smagnięć batem miało zapewnić motywację. Jednak gdy Rolf zbliżał się w swej mozolnej wędrówce na szczyt - ku uwalniającej śmierci - znów go zepchnięto. Sytuacja powtarzała się kilka razy, aż ledwo przytomny Jaggermeister był już poważnie ranny. Wtedy pozwolono rozłożyć go na ofiarnym stole. Był już wieczór, płonęły wielkie ogniska, prawie na wzór słynnych pieców Molocha. Arcykapłan Nesrew V, z obojętną, może nawet lekko obrzydzoną miną, ale pomny swego obowiązku wobec Bogów, wyciągnął karneolowy sztylet jego poprzedników. Szybkim ruchem wbił go w klatkę Rolfa, z którego prawie nie wydobył się żaden dźwięk. Gdy wyciągnięto organy wewnętrzne i rzucono je w ogień, upuszczono krew, by ta mogła swobodnie lać się po schodach.

Teredon został rytualnie oczyszczony z hańby i nieczystości buntu dredżyjskiego blisko wiek temu.

  • Ostateczny upadek kraju Dredżów
  • Wzrost stabilności o 2%
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 08 cze 2017, 22:55

Imperius
71 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

fish-trade-london.jpg


Pieniądz rządzi Imperiusem. Najlepszym tego przykładem jest Punicja, która dzięki swej rozwiniętej sieci faktorii, wpływowym rodom kupieckim i silnej flocie całkowicie zdominowała rynki południa, a decyzje podjęte przez tyryjskich kupców wpływają na wiele ościennych krajów. Przez wiele lat Punicja była gigantem, z którym kupcy innych krajów nie mieli najmniejszych nawet szans rywalizować. Wpływy Związku kończyły się jednak na obszarze Rzeszy i auraleńskich kolonii. Dalej zapuszczano się tylko sporadycznie. Nie jest więc zaskakującym, że właśnie tam powstała nowa siła, która może całkowicie zmienić oblicze handlu Imperiusa.

Hanza Północna założona została z inicjatywy wielkiego kniazia Żmijów i bretwalda Auralen. Początkowo zrzeszała ona jedynie kupców pochodzących z tych krajów. Członkowie Hanzy otrzymali atrakcyjne obniżki ceł, a król Malkolm nadał im przywilej wyłączności na dostarczanie do Auralen zboża z krajów południa. Z czasem do Hanzy dołączyła również Asturia, a Witan Purpury, urzędnik odpowiedzialny za sprawy diaspory punickiej i pośrednio handlu księstwa, stał się członkiem Rady Hanzy. Hanza szybko otrzymała kolejne przywileje i zgodę na założenie faktorii: w Rumie, Rzeszy, kontrolowanej przez Moloka części Zerruko i na dalekiej wyspie Bidadari, gdzie dla kupców hanzeatyckich zbudowano nowe miasto otwarte, Dhajimę.

Hanza Północna szybko zaczęła dynamicznie się rozwijać. Liczne faktorie w północnym i wschodnim Imperiusie oraz protekcja floty Auralen pozwalają jej kupcom na bezpieczne podróżowanie po tych wodach. Obniżki ceł, które otrzymali w wielu krajach, czynią hanzeatyckie towary niezwykle atrakcyjnymi. Ogromny wpływ na sukces Hanzy miało wciągnięcie w nią diaspory punickiej. Witan Purpury przekonał do aktywnego udziału liczne kupieckie rody, które doszły do znacznego bogactwa i wpływów na północy Imperiusa po ucieczce z ogarniętej wojną domową Punicji. Kupcy puniccy z północy stali się integralną częścią Hanzy, a ich doświadczenie i kontakty w prawie całym świecie przyczyniają się do dynamicznego rozwoju tej organizacji, która dzięki ich doświadczeniu, jest w stanie skutecznie rywalizować z kupcami z dalekiego południa.

Na dalekiej północy Hanza zyskała właściwie całkowity monopol. W Asturii, kraju Żmijów, Auralen czy Zerruko (gdzie mimo wojny kwitnie legalny i półlegalny handel) ich pozycja jest właściwie niepodważalna. Ekspansja w Rumie i Rzeszy musiała jednak doprowadzić do konfliktu. Oba te kraje były w końcu od wielu lat obszarem wpływów handlowych Związku Punickiego. Powstające faktorie Hanzy zagrażają pozycji handlowej kupców z południa a zgoda na utworzenie takowej placówki w Ostii otwiera dla Hanzy rynki południowe. Rywalizacja między kupcami zaczyna przybierać coraz ostrzejszą formę, a pozycja punickich kupców w Rzeszy i Rumie coraz bardziej słabnie. Wywołuje to zrozumiały gniew, a na targach Hanzeatyci i Punijczycy szkalują siebie wzajemnie. W portach i tawernach dochodzi nawet do bójek między kupcami. Koterie czują się zagrożone rozrostem Hanzy i z pewnością będą naciskać na Wielkiego Septona, aby coś zrobił. W końcu, handel jest podstawą istnienia Punicji.

Na Bidadari końca dobiega budowa miasta otwartego Dhajimy. Założone ono tylko dla kupców Hanzy i jest trzecim takim projektem po Phabhappie otwartej dla Punijczyków i Dharmacie przeznaczonej dla Bundesów. Dzięki powstaniu Dhajimy tak zwany "Szlak Ziołowy", mający prowadzić z Bidadari na północ, niespodziewanie odżył. Bogacące się ludy północy chętnie sprowadzają egzotyczne towary z Złotej Wyspy, a żywność sprzedawana przez Hierokrację jest dobrą alternatywą dla teredońskiego zboża. Dhajima powoli staje się największym portem Bidadari, a obroty miasta otwartego dorównują już dwóm pozostałym. Kupcy Hanzy dzięki swym kontaktom w Rumie zaczęli sprzedawać tam wschodnie towary. Obecność Hanzy znacznie pobudziła handel izolującego się państwa i złamała praktyczny punicki monopol na dostarczanie dóbr z wyspy (bundeski handel miał jedynie znacznie regionalne). Rozwój gospodarczy Imperiusa sprawia, że rośnie zapotrzebowanie na egzotyczne dobra, a Hanza zamierza je dostarczyć, na czym zarobi zarówno ona jak i Syn Niebios. Co zaś ważniejsze, Dhajima jest idealnym miejscem dla chcących ruszyć dalej na południe kupców. W przeciwieństwie do zdominowanych przez Punijczyków portów na zachodzie, w Dhajimie ich po prostu nie ma a kupcy Hanzy mogą spokojnie organizować z niej wyprawy do kalifatu, Punicji czy Teredonu.

Żmijogród i Fuscillium, dwa główne porty handlowe Hanzy, przechodzą szybkie zmiany, rozrastając się i bogacąc. W szczególności dotyczy to Żmijogrodu, który staje się jednym z największych miast Imperiusa, a dzięki kupieckim fortunom powstają kolejne dzielnice. Kupcy chcąc zaimponować arystokracji, funduje liczne parki, skwery, fontanny i pomniki upiększając miasto. Kraj Żmijów z prowincjonalnego i zapomnianego państewka staje się istotnym graczem w regionie. Fuscillium z niewielkiego i dość sennego portu (jak na skalę Imperiusa) staje się pełnoprawnym miastem, mogącym dorównać tym kontynentalnym.

Rozwój Hanzy jest niewątpliwie niezwykle dynamiczny, jednak pytanie brzmi, jak długo zdoła on potrwać. Dalsza ekspansja, a nawet utrzymanie już kontrolowanych rynków, wymagać będzie starcia z punickimi koteriami kupieckimi, które nie zamierzają oddać źródeł swego bogactwa. Konflikt zdaje się być nieuchronny. Złoto bowiem musi płynąć…

  • Wzrost znaczenia Hanzy Północnej na obrót towarów w całym Imperiusie
  • Wzrost modyfikatora handlu w Wielkim Księstwie Żmijewskim o 15%
  • Wzrost modyfikatora handlu w Królestwie Auralen o 10%
  • Wzrost modyfikatora handlu w Rzeszy o 10%
  • Wzrost modyfikatora handlu w Hierokracji Bidadari o 10%
  • Wzrost modyfikatora handlu w Księstwie Asturii o 7%
  • Wzrost wartości handlu w Wielkim Księstwie Żmijewskim o 10 pkt
  • Wzrost wartości handlu w Królestwie Auralen o 6 pkt
  • Wzrost wartości handlu w Rzeszy o 5 pkt
  • Wzrost wartości handlu w Hierokracji Bidadari o 5 pkt
  • Wzrost wartości handlu w Księstwie Asturii o 5 pkt
  • Wzrost wartości prowincji Żmijów o 4 pkt
  • Wzrost wartości prowincji Lowlands o 7 pkt
  • Wzrost wartości prowincji Zhèjiāng o 4 pkt
  • Koterie Związku Punickiego oczekują zdecydowanej reakcji Wielkiego Septoma
  • Spadek modyfikatora handlu w Związku Punickim o 8%
  • Spadek modyfikatora handlu w Teredonie o 4%
  • Spadek modyfikatora handlu w Kalifacie Dżahila o 4%
  • Spadek wartości handlu w Związku Punickim o 4 pkt
  • Spadek wartości handlu w Teredonie o 2 pkt
  • Spadek wartości handlu w Kalifacie Dżahila o 2 pkt
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 09 cze 2017, 10:02

Tryverowie
71 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

dounh8z0w7r0pxthuwzj.png


Szósty już rok Ellatar III, formalnie od lat trzech król-bóg Zerrukinów, przebywał w niewoli tyverskiej, w którą popadł podczas wojny. Choć niewola ta zaczęła się od nieprzyjemnej dla niego utraty palca, był to w zasadzie jednak jedyny takowy incydent. Chociaż cały czas trzymany był pod czujną strażą licznej drużyny huskarli, to nie osadzono go w celi. Jego uwięzienie przypominało raczej restrykcyjny areszt domowy. Z czasem Ellatar zaczął brać udział w ucztach na dworze Wielkiego Jarla, pić ze swoimi strażnikami, a nawet pozwalano mu (rzecz jasna w akompaniamencie straży) na spacery poza dworzyszczem. Po wielu latach Ellatar III opanował nawet język tyverów, zaczął nosić ich szaty, i gdyby nie cały czas towarzyszący mu huskarle, można by go uznać za jednego z krewniaków, żyjących na łaskawym chlebie Freywinda.

Wuj Ellatara i jego regent, Ra nie ustawał jednak w wysiłkach mających na celu sprowadzenie bratanka do domu i uczynienie go agintaru. Udało mu się już zjednoczyć niemal cały kraj, przejął administrację i jedynie brakowało mu Ellatara III do pełnej wiktorii. W roku 71 negocjacje z wielkim jarlem przyniosły w końcu efekt i zawarte zostało porozumienie, pozwalające Ellatarowi na powrót do domu. Za nie małą cenę, bo za uznanie władzy Freywinda nad Vastergotalandem i Beleą, ponadto Ellatar miał poślubić córkę Freywinda, Svanlaug, i do czasu spłodzenia przez niego potomka, pozostać na dworze teścia, Wydawać by się mogło, że wszystko zmierza do szczęśliwego zakończenia…

Cały dwór wielkiego jarla żył przygotowaniami do ślubu. Wytaczano beczki z miodem i winem, zarzynano i pieczono zwierzęta, a wielu wojów wyruszyło na polowanie. Aby tradycji stało się zadość, Ellatar III wraz z zaprzyjaźnionymi z nim Tyverami miał dopełnić rytuału elskanótt. Ellatar starł się z Freywindem w krótkiej, czysto symbolicznej walce, po czym rozpoczęła się biesiada. Zanim jeszcze jednak doszło do ślubu - ba, choćby i następujących przed nim pokładzin, zaczęto pić... Po kilku kolejkach, Freywind wzniósł toast:

"Za zdrowie mego zięcia!"

Był on zaiste ironiczny. Gdy bowiem Ellatar III wychylił kielich, w ciągu kilku chwil poczerwieniał i plunął krwią. Zanim przerażeni weselnicy zdążyli zareagować, agintaru był już martwy - otruty na własnym weselu - a nawet nie doszło do ślubu. Choć Wielki Jarl wychodził ze skóry i kazał przetrząsnąć cały dwór, nie znaleziono żadnego winnego. Pakt między Freywindem a Ra jest tym samym nieważny, a Zerruko straciło swojego władcę, choćby i uwięzionego. Sytuacja w Zerruko Erresuma tym samym diametralnie się zmieniła. Następnym w kolejce do tronu jest bowiem... Molok, jeden z buntowniczych pretendentów. Zgodnie z prawem, którego tak usilnie przestrzegał Ra, to właśnie Molok stał się następnym agintaru, królem-bogiem Zerrukinów. W dodatku jedynym żywym, nieokaleczonym i nie więzionym pretendentem. Justynian siedzi bowiem w więzieniu asturskim i nie zapowiada się, żeby miał prędko ujrzeć błękitne niebo. Jednakże kilka tygodni wcześniej Molok został ogłoszony zdrajcą i konspiratorem, i wedle prawa wydanego przez Ra, utracił wszelkie prawa i tytuły. O ile ktokolwiek uzna to prawo za wiążące... Nie wiadomo co w tej sytuacji zrobi Ra. Poprze jednak "prawowitego" władcę, zdecyduje się ogłosić innego krewnego władcą, czy też sam obejmie tron. W końcu od wielu lat faktycznie rządzi krajem. Wojna domowa w Zerruko może właśnie się kończyć lub rozgorzeć z nową siłą.

  • Na uczcie weselnej (przed zaślubinami) Ellatara III i Svanlaug doszło do udanego zamachu na życie pana młodego
  • Nie pochwycono zabójcy (lub zabójców)
  • Traktat pomiędzy Ra i Freywindem nie wchodzi w życie
  • Molok i Ra ostatnimi graczami w Grze o Tron
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 17 cze 2017, 20:38

Zerruko Errasuma
71 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

game-of-thrones-1.jpg


Wojna domowa w Zerruko trwa już 3 lata. Z początkowo czterech pretendentów, zostało dwóch. Jeden został oślepiony, drugi aresztowany przez Asturczyków, trzeci zamordowany podczas uczty. Ostateczny bój rozegrać miał się między Molokiem a Ra, dawnym regentem Ellatara III, który po jego śmierci sam postanowił sięgnąć po tron Zerruko. Obie strony pozyskały sojuszników. Moloka poparł imperator Rumy, wielki książę Żmijowski, król Auralen i Hanza. Poparcia Ra udzielili tryverski jarl Freywind oraz księżna-matka i książę Aare Lucysewicz z Udmurgii.

Połączywszy się z flotą wysłaną przez Żmijów, Molok ruszył na nadmorskie miasto Abia, będące najważniejszym miastem portowym Zerruko. Pod osadę zmierzały już XXX legio VETERANI BUCELARII, XXXI legio VETERANI BUCELARII i X LEGIO. Miasta bronił mały garnizon wojskowy, wierny Ra. Złożony był głównie ze straży miejskiej i ochotników.
Flota zaatakowała port, który bez problemu zajęła. Wojska Ra zostały ostatecznie pokonane w wąskich uliczkach Starego Miasta, na których zostały otoczone przez zawodowych żołnierzy. W tym samym czasie Rumijczycy przystąpili do szturmu, zajęli mury i wkroczyli do bogatej dzielnicy kupieckiej. Przystąpili do plądrowania niebronionej dzielnicy.
Walki na Starym Mieście całkowicie ustały. Żołnierze pretendenta przegrupowali się i zaczęli przeczesywać Stare Miasto, szukając niedobitków garnizonu. Nagle, po ulicach zaczął jechać konno człowiek. Po jego stroju można było poznać, że jest oficerem armii Moloka. W jednej ręce trzymał wodze wierzchowca, w drugiej jakiś papier. Pędził, krzycząc:
-„Zdrada, zdrada! Molok złożył hołd Auraleńczykom!”.
Podjeżdżał do każdego oddziału, każąc prowadzić siebie do oficerów. Pokazywał im papier, który okazywał się kopią traktatu lennego. Zerrukińczycy poczuli się oszukani. Mówili do siebie:
-„Jak to Król-Bóg miałby być czyimś wasalem?”
Tymczasem w dzielnicy kupieckiej oddziały rumijskie wesoło plądrowały domy bogatych patrycjuszy, hańbiąc ich żony i córki oraz upokarzając ich synów. Do tej „zabawy” dołączyły w dzielnicy portowej oddziały najemnicze. Sytuacja zaczęła wymykać się Molokowi spod kontroli. „Dlaczego oni plądrują moich ludzi? Przecież to są bezbronni mieszkańcy!”
Pretendent postanowił wsiąść na koń i co prędzej udać się do dowódcy rumijczyków. Towarzyszył mu „Szlachetka”.

Kiedy przybyli na miejsce, zobaczyli rzeczywiste rozmiary zniszczenia. Zdewastowane ulice pełne były poniszczonych mebli i dzieł sztuki. Rumijczycy walczyli między sobą o znalezione złoto, srebro i kamienie szlachetne. Na progach domów wisieli ci, którzy próbowali przeciwstawić się najeźdźcom. Molok postanowił interweniować. Kazał siebie prowadzić do głównego generała. Prosił go, błagał, żeby to wszystko przerwać. Przecież mieszkańcy miasta nie są jego wrogami, tylko Ra. Zbyto go, mówiąc, że niezbytym prawem zdobywcy jest możliwość plądrowania miasta.
Molok i „Szlachetka” udali się w drogę powrotną do swoich oddziałów. Właśnie znajdowali się na małym, staromiejskim placyku, kiedy z czterech stron otoczyli ich ludzie. Pretendent, początkowo przeraził się, myśląc, że są to wrogowie. Rozpoznał jednakże, po wzorach na tarczach, że to są jego ludzie. Zbliżyło się do niego dziesięciu oficerów. Pretendent zsiadł z konia. Spytał się:
-„Co to ma znaczyć?”
Nie doczekał się odpowiedzi. Oficerowie, z posępnymi minami, otoczyli go.
-„Przepraszam panie, że łamię przysięgę, ale nie mogę tolerować zdrady wobec ojczyzny.”- powiedział najwyższy stopniem. Podszedł do Moloka, wyjął sztylet i pchnął go w pierś. To samo uczynili pozostali. Szlachetka sięgnął po miecz i zaczął się bronić, jednakże przewaga była zbyt duża. Obaj padli martwi na bruk.
Oficerowie nakazali zabrać ciało Moloka. Teraz jedynym pretendentem został Ra. To jemu winni są posłuszeństwo. Uzgodniono, że zostawi się miasto na pastwę Rumijczyków. Mieli oni przewagę liczebną, ponadto zapewne dostaliby wsparcie od najemników. Oddziały zerrukińskie wymaszerowały z miasta i razem z ciałem Moloka pomaszerowali na stolicę.

Rumijczycy i najemnicy dokończyli plądrować Abię. Kiedy skończyli, legioniści wycofali się z miasta, czekając na dalsze rozkazy. Oddział „Szlachetka i przyjaciele” zyskał nowego dowódcę i odpłynął, obładowany łupami ze splądrowanego doszczętnie i spalonego miasta. „Synowi Punicji” zebrali swoje łupy i ruszyli wzdłuż wybrzeża na południe, szukając nowego mocodawcę, słysząc o nowej wojnie od legionistów między Imperatorem a Kalifatem.

Tymczasem oddziały zerrukińskie złożyły hołd Ra. Na wieść o przebiegu oblężeniu Abii, Ra bardzo się ucieszył. Cały kraj znalazł się pod jego panowaniem i nic już mu nie przeszkadza, żeby mógł się koronować i sięgnąć po pełnię władzy.

  • Molok Arrano Arima zasztyletowany przez swoich zaufanych ludzi
  • „Szlachetka” zamordowany jako przypadkowa ofiara
  • Miasto Abia zrównana z ziemią
  • Spadek wartości prowincji Bellatza o 4,25 pkt
  • Ra Arrano Arima przejmuje pełnię kontroli nad Zerruko Errasuma
  • Zakończenie Gry o Tron
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 20 cze 2017, 8:50

Västergötland
72 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

fire_viking.jpg


Tryverowie są wojowniczym ludem, który łatwo wpada w gniew i to z byle powodu. Rodowe swary i wróżdy są tam normą, a Freywind musi znosić humory podległych mu jarlów. Z drugiej strony nie ma na północy straszliwszych wojowników niż Tryverowie...

Västergötland jest spokojnym, praktycznie niezamieszkałym obszarem na pograniczu ziem tryverskich i zerrukińskich. Chociaż formalnie nie należał do żadnego z tych krajów, to Tryverowie z sąsiednich ziem często wyprawiali się do Vastergotalandu aby polować w celu pozyskania futer, czy też wypasać tam bydło podczas letnich miesięcy. Na wschodnich obszarach prowincji znaleźć można było niewielkie sioła zamieszkane przez Tryverów, których związki z władzą Freywinda była w najlepszym razie słabe. Niespodziewanie jednak do prowincji przybyli asturscy koloniści wysłani tu przez księcia Roba Bredeiskiego. Asturczycy z werwą wzięli się do kolonizowania regionu i zaczęli zakładać pierwsze osady. Weszli tym samym na teren, który tryverskie klany lubiły uważać za swój... I którędy wielu z nich chadzało również łupieżczymi wyprawami na zachód, ku Zerruko.

Gdy latem przybyli Tryverowie aby korzystać z bogactw Västergötlandu, spotkała ich niemiła niespodzianka. Wiele najlepszych łowisk, pastwisk czy bogatych w zwierzynę lasów miało już swoich właścicieli. Szybko doszło do sporów, które krewcy Tryverowie postanowili rozstrzygnąć przy pomocy toporów. Po stronie asturskiej padło kilka trupów. Podobnie po stronie tryverskiej (koloniści sroce pod ogona również nie wypadli). Rozsierdzeni przybysze wezwali na pomoc ludzi księcia, którzy przegonili Tryverów. Ci odeszli, odgrażając się...

Ta zniewaga krwi wymagała. Po Gotalandzie szybko poniosła się wieść, a krewcy Tryverowie uznali, że jest to dobra okazja na połączenie mszczenia zniewag i vikingu. Na ich czele stanął niejaki Bjorn Wilcza Skóra, który poprowadził grupę wojowników. Znając teren, przemknęli przez Västergötland, paląc samotne farmy i mniejsze osady. Kobiety uprowadzali, a mężczyzn zabijali. Szybko Asturczycy zostali zagonieni z powrotem na wybrzeże i schronili się w jednej osadzie, której Tryverowie zdecydowali się nie atakować, woląc nie ryzykować bitwy z zdesperowanymi kolonistami wspomaganymi przez ludzi księcia. Objuczeni łupami Tryverowie wrócili do siebie.

Kolonizacja Västergötlandu stoi pod znakiem zapytania, a sukces przysporzył Wilczej Skórze zwolenników, którzy otwarcie popierają jego samowolny "viking" i wzywają Freywinda aby wykurzył "słabych południowców" z "należnej nam ziemi". Nie wiadomo jak na tak na swych poddanych zareaguje Rob i co zrobi w tej sytuacji Freywind.

  • Niezależny viking tryverski napadł na asturskie kolonie w Västergötland
  • Koloniści wycofani do jedynej osady na wybrzeżu
  • Tryverowie wzywają do wykurzenia asturczyków całkiem
  • Asturczycy posłali po pomoc do Ks. Asturii
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 20 cze 2017, 15:36

Rzesza
72 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

Obrazek


Śmierć Ludwika II, Króla Rzeszy, pozostawiła to państwo w nieciekawej sytuacji. Zmarły władca nie pozostawił po sobie bezpośrednich potomków, a trwająca na południu wojna z Kalifatem Dżahilla zdawała się być problemem wymagającym zdecydowanych działań. Zebrani w stolicy Rzeszy Książęta-Elektorzy długo jednak radzili i debatowali nad tym, co winni uczynić w zaistniałej sytuacji. I podczas gdy w pozostałych częściach świata życie toczyło się własnym rytmem, za zamkniętymi drzwiami Kolegium Elektorów rozegrała się osobna walka o władzę.

Pierwszym tematem, jakim zajęli się zgromadzeni, był temat dziedzictwa głosu elektorskiego i posiadłości po królu Ludwiku Młodszym. Była to rzecz o tyle istotna, że nie jeden z Elektorów skrycie liczył na powtórzenie historii z Gelsenkirchenami, kiedy to ich posiadłości rozdrapano i rozebrano pomiędzy innych elektorów. Żaden z książąt nie chciał jednak dopuścić, by jego rywale wzmocnili się w ten sposób, spróbowano więc pewnego kompromisu. Ostatnią żyjącą członkinią królewskiego rodu była Laura Hoffenheim, wydana za mąż za Torcalla Bredeiskiego. Elektorzy jednogłośnie potwierdzili jednak, że jako kobieta nie może ona sama piastować godności elektorskiej, choć w wypadku wymarcia męskiej linii rodu może ona przekazywać prawa swym potomkom. Tak też, mimo początkowego sprzeciwu Juliana von Anhalta, zgromadzeni w Eintrachcie Elektorzy potwierdzili prawo Lothara Hoffenheim-Bredei do tytułu Elektora. Zaraz też posłano po sześcioletniego chłopca na północ, by w pełnym składzie móc kontynuować obrady. W międzyczasie wywiązał się pewien spór na temat tego, kto powinien sprawować namiestnictwo w imieniu młodocianego Elektora. Otto von Karlsruher twierdził, że czynić to powinni rodzice chłopca, Engelbert Bremerhaven sprzeciwił się jednak, zauważając że tak ważny urząd winien sprawować Bundes z krwi i kości. Na jego wybór zezwolono jednak rodzicom chłopca, którzy zdecydowali się na osobę Anzelma von Kreuzhofen, pomniejszego szlachcica, którego lojalności mogli być pewni.

Tak też rozpoczęła się elekcja. Wobec wymarcia Gelsenkirchenów brało w niej udział sześć rodów elektorskich: Bremerhaven, Anhalt, Saschen, Nurnberg, Karlsruher i Hoffenheim-Bredei. Rozpoczęto od zgłaszania kandydatur. Jako pierwszy podniósł się Adam von Nurnberg, który zgłosił swoją kandydaturę. W swoim przemówieniu zobowiązał się on do podpisania Pacta Conventa, kontynuacji wojny z Kalifatem na południu i utrzymania statusu quo w kwestii relacji między królem a Elektorami.Następnym kandydatem stał się natomiast nie kto inny, jak młody Lothar von Hoffenheim-Bredei. Anzelm von Kreuzhofen przypomniał w jego imieniu o tym, że od dwóch pokoleń Hoffenheimowie władali Rzeszą, prowadząc ten kraj do rozkwitu. Powołał się on także na kontynuacje przymierza z królem Malkolmem z Auralen, które niechybnie wzmocniłoby się jeszcze po wstąpieniu na tron jego krewniaka. Podczas gdy Elektorowie szeptali już między sobą, rozważając zyski i straty możliwe do osiągnięcia dzięki poparciu jednego z kandydatów, z siedziska podniosła się jeszcze jedna osoba. Stary Engelbert Bremerhaven wystąpił na środek sali i zabrał głos, zgłaszając trzeciego kandydata. Nikt nie spodziewał się, że będzie nim Oswald Hatux, drugi syn zmarłego Henryka Hatuxa, hrabiego Artois. Książę-Elektor wspomniał na umiejętności zmarłego hrabiego i zapewnił, że zdobywający u jego boku doświadczenie Oswald z pewnością będzie umiał poprowadzić Rzeszę ku świetlanej przyszłości. Dodatkowym argumentem był również fakt niezwiązania Oswalda z żadnym z większych władztw czy stronnictw Rzeszy, dzięki czemu jako król, mógłby on ukrócić wewnętrzne waśnie i spory w Kolegium.

Następnie rozpoczęły się długie tajne posiedzenia i spotkania, z których tak słynie ustrój Rzeszy, a w czasie których stronnicy kandydatów zabiegali o poparcie i przychylność reszty. Wiele sobie obiecywano, wiele mówiono, szeptano, kłamano i knuto, tracąc czas na jałowych dysputach i korpucji, a przynajmniej tak mogło wydawać się osobom postronnym, bo Elektorzy mieli na tą kwestie zupełnie inny pogląd. W końcu jednak przyszedł czas głosowania. Tak jak poprzednie obrady, przewodniczył najstarszy wiekiem i godnością Engelbert. Nikogo nie zdziwiło, że zarówno Adam von Nurnberg, jak i Lothar von Hoffenheim-Bredei oddali swój głos na siebie. Również Bremerhaven poparł zgłoszonego przez siebie kandydata, choć niektórzy uważali, że zgłoszenie trzeciego, a do tego tak odległego kandydata, mogło być tylko zagrywką polityczną. Następnie Książę-Elektor Paul von Sachsen oddał głos na Lothara von Hoffenheim-Bredei, skuszony zapewne wizją młodocianego króla na tronie, a siebie jako jednego z jego regentów w rządach nad państwem. Niemal jednocześnie podniósł się Julian von Anhalt, momentalnie głosując na Adama von Nurnberga, czy to z czystej przekory wobec Saschena, czy to z rzeczywistego pragnienia, by tylko pozbawiony obcych wpływów Bundes rządził Rzeszą. Jako ostatni zagłosował Otto von Karlsruher, popierając swego krewniaka Lothara, co dla nikogo nie było chyba zaskoczeniem.

Tak więc to właśnie Lothar von Hoffenheim-Bredei wygrał elekcje, przewagą jednego głosu stając się Królem Rzeszy. Młody chłopak zdecydował się pozostać przy swoim imieniu, rządzić będzie więc jako Lothar I. Przed nowym władcą stoi jednak niełatwe zadanie kierowania Rzeszą w tych szybko zmieniających się czasach. Wojna na południu, której ciężar przeniósł się na razie na zmagania między Kalifatem i Teredonem a Rumą, może wkrótce zapukać również do bram Rzeszy. Póki co jednak trwa jednak świętowanie obrania nowego króla, a także przygotowania do koronacji, która odbędzie się kiedyś tam wkrótce.

  • Lothar von Hoffenheim-Bredei obrany Królem Rzeszy
Awatar użytkownika
Authir
Administrator
Posty: 4054
Rejestracja: 09 lis 2016, 17:07

Re: Wydarzenia

Postautor: Authir » 23 cze 2017, 18:02

Królestwo Auralen
72 Po.U.R.*

*po upadku Rumii

Medieval home.jpg


Wyspa Auralen nie jest rajem na ziemi - górzysta, znana ze swych mgieł i deszczu nadciągającego wraz z zimnymi północnymi mgłami jest miejscem, w którym ludzie muszą w znoju i trudzie zmuszać ziemię, aby zechciała wydawać z siebie plon. Jakby tego nie było dość, zamieszkuje ją kilka zróżnicowanych ludów - które choć teraz żyją w pokoju, to nadal okazjonalnie lubią wziąć się za łby - choćby tylko w formie kradzieży kóz z pastwisk i bójek w karczmach. Dzicy Deorowie z wyżyn, surowi i wojowniczy Tryverowie z północnych fiordów i najbardziej cywilizowani z trójki ludów Auraleńczycy dzielą ze sobą wyspę, zjednoczeni władzą dynastii bredeiskiej.

Nie dziwi więc fakt, że Auraleńczycy od zawsze podróżowali - złośliwi mówią, że po to aby uciec ze swojej wyspy. W ostatnich jednak latach tradycja tyverskiego wikingu zdaje się zamierać - w końcu ile razy można łupić Zerrukinów? Z kolei Ruma jest teraz przyjacielem Auralen, a zmiana politycznej konstelacji na południu sprawiła, że niegdyś skłócone, bogate kraje południowego Imperiusa teraz zjednoczone są wspólnym sojuszem. Kupcy z Auralen odnaleźli się jednak w ramach Hanzy, docierając do wielu krajów Imperiusa... Co jednak ważniejsze od wielu lat, Auraleńczycy kolonizowali kontynent, zakładając kolonie na północ i wschód od Rzeszy. Tysiące mieszkańców wyspy przenosiło się na kontynent, aby objąć w posiadanie rozległe pola i pastwiska, uciec od rodowych wróżd czy dusznych tradycji wyspiarzy. Na kontynencie ludy z wyspy mieszały się ze sobą i przestawało być ważne czy jesteś Deorem, Tyverem czy Auraleńczykiem. Populacja kontynentalnych osad szybko rośnie - w czym swój udział ma również Hanza. Pływający wokół kontynentu kupcy zatrzymują się w koloniach auraleńskich, handlując z nimi - a miasta i miasteczka szybko rozrastają się. Kolonie na kontynencie zamieszkuje prawie tyle samo ludzi co wyspę Auralen!

Duży wpływ na kolonie auraleńskie miało również sąsiedztwo Rzeszy. Na terenach formalnie należących do Auralen zaczęły powstawać osady zamieszkiwane przez Bundesów. Związki między przybyszami z wyspy i Rzeszy są bardzo bliskie, a obie społeczności żyją harmonijnie i zgodnie - kultury przenikają się, a Auraleńczycy przejmują coraz więcej bundeskich tradycji. Miejscowi możni tęsknie spoglądają w kierunku Rzeszy, chcąc cieszyć się tymi samymi przywilejami co tamtejsza szlachta. Wraz z Bundesami przybyli również misjonarze Pierwszego, którzy zaczęli nawracać Auraleńczyków - ze znacznymi sukcesami. Wraz z kapłanami docierają kolejne obyczaje z Rzeszy, rozprzestrzenia się także język. Szczególnie widoczne jest to na półwyspie Traille, gdzie wpływy Bundesów są najsilniejsze.

Kolonie na kontynencie coraz bardziej oddalają się od macierzy - co rzecz jasna wywołuje tarcia. Na samym Auralen mimo rozwoju Hanzy, nadal kultywowane są stare obyczaje, a Tryverowie czy Deorzy gardza słabeuszami z kontynentu, obyczajami i wiarą które przynoszą. Z kolei mieszkańcy kolonii coraz głośniej zaczynają mówić o potrzebie zmian - w miastach do głosu dochodzą bogaci kupcy i patrycjat - wzbogacony na kontaktach z Hanzą, a niegdyś Punicją chętnie mówi o konieczności zwiększenia niezależności miast od korony - być może na wzór dawnego ustroju kupieckich miast-państw Punicji - możni zaś przypominają już bardziej bundeskie rycerstwo, a "dzikusami" z wyspy otwarcie gardzą - rzecz jasna ze wzajemnością. Na razie nic nie zapowiada jednak konfliktu, a król Malkolm cieszy się znacznym autorytetem - zmiany na kontynencie będą jednak z pewnością przyspieszać i być może kiedyś Auralen zostanie zmuszone do wyboru - dochować wierności "starym drogom", czy też zmienić się i upodobnić do ludów kontynentu...

  • Rosnąca niezależność i chęć zmian w koloniach auraleńskich
  • Słabnie bezpośrednia królewska władza nad koloniami
  • Kolonie integrują się z lokalnymi ludami, zwłaszcza z Bundesami, kulturalnie i religijnie

Wróć do „Wydarzenia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość